Na dobry początek
Za każdym razem, kiedy powracam do tego akademika, do mojego pokoju i kuchni, coś mnie zaskakuje. Kiedyś mój jedyny kubek zniknął w niewyjaśnionych okolicznościach, żeby po dóch miesiącach jeszcze bardziej tajemniczo znaleźć się na swoim miejscu, innym razem fakt, że w mojej szafce jest obce mi jedzenie (które po miesiącu bezpańskości z litości zjadłem), kiedy indziej jeszcze fakt, że u sąsiadów było włamanie. Tym razem jednak sytuacja przekroczyła moje najśmielsze wyobrażenia - i bynajmniej nie jest to tylko literacka fraza: naprawdę nie przypuszczałbym, że takie coś może się zdarzyć. Ale zdarzyło się...
Mijając toaletę, zauważyłem enigmatyczną kartkę wiszącą na drzwiach:

Kierowany ciekawością uchyliłem nieśmiało drzwi i zajrzałem do wanny. Czysto. Lśni. No tak - już po wszystkim. Ale rzecz ta nie dawała mi spokoju. Kiedy zapytałem Wan Yung w czym rzecz, odmówiła odpowiedzi. Zaniepokojony, następnego dnia udałem się z tym pytaniem do Chrisa. Ten wzdrygnął się na samą wzmiankę:
- Ohhh...it was absolutely disgusting!
- But what has actually happened?
- Someone...err...confused the bath with the toilet...and left it all there...
Mijając toaletę, zauważyłem enigmatyczną kartkę wiszącą na drzwiach:
Kierowany ciekawością uchyliłem nieśmiało drzwi i zajrzałem do wanny. Czysto. Lśni. No tak - już po wszystkim. Ale rzecz ta nie dawała mi spokoju. Kiedy zapytałem Wan Yung w czym rzecz, odmówiła odpowiedzi. Zaniepokojony, następnego dnia udałem się z tym pytaniem do Chrisa. Ten wzdrygnął się na samą wzmiankę:
- Ohhh...it was absolutely disgusting!
- But what has actually happened?
- Someone...err...confused the bath with the toilet...and left it all there...

1 Comments:
najbardziej podoba mi się angielska stylistyka takiego określenia: someone confused bath with the toilet....
T
Prześlij komentarz
<< Home