Dzień 117 - piątek
Dziś było podobnie jak wczoraj. Tylko tatar się skończył, więc na kolację uraczyłem się Polskim Razowcem (śmiejcie się śmiejcie, że piszę Go dużą literą, ale jak Go brakuje ten tylko się dowie, kto Go stracił) z ojczystym miodem. Ach!

0 Comments:
Prześlij komentarz
<< Home