Dzień 120 - poniedziałek
Ale się działo! Nie sądziłem, że po pierwszym dniu po wakac...Reading Weeku będzie tyle do opisywania. A jednak.
Zacznijmy od bzdur:
W stołówce zaczynam podejrzewać teorię spiskową. Zawsze dostaję albo ten mniejszy kawałek mięsa, albo narożny kawałek lasagne, przez co jest bardziej przypalony. Gdyby chociaż rekompensowali to ziemniakami czy warzywami...
I przejdźmy do konkretów:
Wyobraź sobie klasę pełną studentów ekonomii. Nauczyciel zadaje pytanie: "Kto był na ostatnim wykładzie w piątek przed Reading weekiem?". Głowy opadają, nieznacznie wznosi się jedna ręka. "Ja byłam, ale tylko na połowie". Klasa wybucha śmiechem. Nauczyciel też. Po czym mówi: "Zdaję sobie sprawę, że to nie jest najlepszy pomysł robić wykład w piątek przed tygodniem wolnego. Ale musicie myśleć o tym, że jak zbyt mało osób zacznie pojawiać się na wykładach, to zaczną sprawdzać obecność."
Później nastąpiła jednak całkiem konstruktywna dyskusja o dyskryminacji kobiet w pracy i pensjach, o jej przyczynach i tym, czy to właściwe, czy też nie. Prawda, jak zawsze, lezy pośrodku, więc wszyscy zgodzili się, że czasem jest to dyskryminacja, a czasem po prostu siła rzeczy i inaczej być nie może. Panie wydawały się jednak wyjątkowo buntowniczo nastawione wobec zdeterminowania przez naturę do roli matki.
To, co zdarzyło się później zasługuje na osobne miejsce:
Są to oczywiście tradycyjnie ćwiczenia z matematyki (--> ..:://Tragikomedia\\::..) oraz wybory do komitetu chóru (-->..:://Społeczeństwo obywatelskie\\::..).
Zacznijmy od bzdur:
W stołówce zaczynam podejrzewać teorię spiskową. Zawsze dostaję albo ten mniejszy kawałek mięsa, albo narożny kawałek lasagne, przez co jest bardziej przypalony. Gdyby chociaż rekompensowali to ziemniakami czy warzywami...
I przejdźmy do konkretów:
Wyobraź sobie klasę pełną studentów ekonomii. Nauczyciel zadaje pytanie: "Kto był na ostatnim wykładzie w piątek przed Reading weekiem?". Głowy opadają, nieznacznie wznosi się jedna ręka. "Ja byłam, ale tylko na połowie". Klasa wybucha śmiechem. Nauczyciel też. Po czym mówi: "Zdaję sobie sprawę, że to nie jest najlepszy pomysł robić wykład w piątek przed tygodniem wolnego. Ale musicie myśleć o tym, że jak zbyt mało osób zacznie pojawiać się na wykładach, to zaczną sprawdzać obecność."
Później nastąpiła jednak całkiem konstruktywna dyskusja o dyskryminacji kobiet w pracy i pensjach, o jej przyczynach i tym, czy to właściwe, czy też nie. Prawda, jak zawsze, lezy pośrodku, więc wszyscy zgodzili się, że czasem jest to dyskryminacja, a czasem po prostu siła rzeczy i inaczej być nie może. Panie wydawały się jednak wyjątkowo buntowniczo nastawione wobec zdeterminowania przez naturę do roli matki.
To, co zdarzyło się później zasługuje na osobne miejsce:
Są to oczywiście tradycyjnie ćwiczenia z matematyki (--> ..:://Tragikomedia\\::..) oraz wybory do komitetu chóru (-->..:://Społeczeństwo obywatelskie\\::..).

0 Comments:
Prześlij komentarz
<< Home