Dzień 87 - wtorek
Tak, wczoraj zdecydowanie dano mi czas na rozgrzewkę. Inaczej dziś mógłbym czuć się przeciążony.
15 spotkałem się z Hiszpanem Jose. Przekazałem mu polskie banknoty do kolekcji. Zbiera bowiem banknoty z całego świata. Porozmawialiśmy sobie godzinkę o tym i tamtym i zupełnie przypadkiem zaprosił mnie na spotkanie kilku studentów Erasmusa wieczorem w pubie. Plany na wieczór miałem więc ustalone.
Cudem przetrwałem pierwszy wykład nowego przedmiotu. Skończyła się bowiem Międzynarodowa Polityka Ekonomiczna i nadszedł czas Ekonomii Integracji Europejskiej. Przedmiot ten zapowiada się równie fascynująco, jak jego nazwa. Co więcej, sala z ciasnej i ciemnej zmieniła się na jeszcze ciaśniejszą oraz duszną. Kiedy wchodzę o 16 na ostatni wykład dnia do takiej "sypialni", trudno mi nieco wchłaniać wiedzę.
Wieczorem Chris pożyczył mi nieco swojej muzyki - angielskie pieśni sakralne oraz melodie średniowieczne. Wszystkie bardzo piękne. Pardis, kiedy weszła do pokoju, sądziła że gdzieś w pobliżu musi być kościół...
Nadszedł wieczór. Czułem się trochę niepewnie, kiedy przestępowałem próg Medicine, studenckiego klubu. Wszak byłem tam tylko raz - żeby zobaczyć wnętrza. Niepewność zniknęła, kiedy pojawił się Jose z ekipą Erasmusów. Bardzo kulturalnie przedstawił mnie wszystkim i w ten sposób (przynajmniej z widzenia) poznałem Inesa z Turcji, Adriana z Francji i kilka innych osób, których imion już nie pamiętam. Ponadto jeszcze Victora z Madrytu. Właśnie z nim rozmawiałem przez większość czasu. Zaczęło się oczywiście od Zestawu Standardowego, czyli "skąd jesteś?gdzie tu mieszkasz?co studiujesz?". Ciekawsza część nadeszła później - okazało się że Victor gra na gitarze i to całkiem poważnie, od czasu do czasu daje w Madrycie koncerty dla przyjaciół. Koncerty flamenco też. Później, kiedy poczułem, że temat się wyczerpuje, zastosowałem mój as z rękawa...
- How do you like food here?
Nie mogłem trafić lepiej.
- Food? You know, the food here is not good. In general. I normally eat good food in Spain, you know. And here? What they have here: fish and chips. Fish? And Chips? What is that?! I don't understand!
Na koniec Jose zaprosił mnie jeszcze na piątkową imprezę wszystkich studentów z wymiany. Bo "jestem fajny". Po godzinie rozmowy wróciłem do pokoju. Dużo wrażeń jak na drugi dzień.
15 spotkałem się z Hiszpanem Jose. Przekazałem mu polskie banknoty do kolekcji. Zbiera bowiem banknoty z całego świata. Porozmawialiśmy sobie godzinkę o tym i tamtym i zupełnie przypadkiem zaprosił mnie na spotkanie kilku studentów Erasmusa wieczorem w pubie. Plany na wieczór miałem więc ustalone.
Cudem przetrwałem pierwszy wykład nowego przedmiotu. Skończyła się bowiem Międzynarodowa Polityka Ekonomiczna i nadszedł czas Ekonomii Integracji Europejskiej. Przedmiot ten zapowiada się równie fascynująco, jak jego nazwa. Co więcej, sala z ciasnej i ciemnej zmieniła się na jeszcze ciaśniejszą oraz duszną. Kiedy wchodzę o 16 na ostatni wykład dnia do takiej "sypialni", trudno mi nieco wchłaniać wiedzę.
Wieczorem Chris pożyczył mi nieco swojej muzyki - angielskie pieśni sakralne oraz melodie średniowieczne. Wszystkie bardzo piękne. Pardis, kiedy weszła do pokoju, sądziła że gdzieś w pobliżu musi być kościół...
Nadszedł wieczór. Czułem się trochę niepewnie, kiedy przestępowałem próg Medicine, studenckiego klubu. Wszak byłem tam tylko raz - żeby zobaczyć wnętrza. Niepewność zniknęła, kiedy pojawił się Jose z ekipą Erasmusów. Bardzo kulturalnie przedstawił mnie wszystkim i w ten sposób (przynajmniej z widzenia) poznałem Inesa z Turcji, Adriana z Francji i kilka innych osób, których imion już nie pamiętam. Ponadto jeszcze Victora z Madrytu. Właśnie z nim rozmawiałem przez większość czasu. Zaczęło się oczywiście od Zestawu Standardowego, czyli "skąd jesteś?gdzie tu mieszkasz?co studiujesz?". Ciekawsza część nadeszła później - okazało się że Victor gra na gitarze i to całkiem poważnie, od czasu do czasu daje w Madrycie koncerty dla przyjaciół. Koncerty flamenco też. Później, kiedy poczułem, że temat się wyczerpuje, zastosowałem mój as z rękawa...
- How do you like food here?
Nie mogłem trafić lepiej.
- Food? You know, the food here is not good. In general. I normally eat good food in Spain, you know. And here? What they have here: fish and chips. Fish? And Chips? What is that?! I don't understand!
Na koniec Jose zaprosił mnie jeszcze na piątkową imprezę wszystkich studentów z wymiany. Bo "jestem fajny". Po godzinie rozmowy wróciłem do pokoju. Dużo wrażeń jak na drugi dzień.

0 Comments:
Prześlij komentarz
<< Home