Dzień 76 - czwartek
Kiedy wróciłem w południe z wykładów, zaskoczył mnie alarm pożarowy. Włączył się na moment, kiedy wybierałem kod wejściowy. Otwierając pokój , usłyszałem krótki, głośny sygnał. Nie bardzo wiedziałem co się dzieje. Po pięciu minutach sprawa się wyjaśniła – alarm piszczał dosłownie co kilkanaście sekund. Tim, którego spotkałem na korytarzu, miał już gotowe wyjaśnienie: „Some retard at the reception is randomly pressing a buton…”. Po 10 minutach przyszedł do mnie i zrezygnowany powiedział: „I wanna shoot someone”. Ja też byłem już mocno zirytowany, więc następny dzwonek podziałał jak impuls do działania. Wskoczyłem w klapki i jak stałem, ruszyłem do recepcji powiedzieć co o tym myślę. Usłyszałem jeszcze na odchodnym: „Go and get’em Wojtek!”. Niestety nie udało mi się wiele zdziałać – dowiedziałem się tyle tylko, że trwa testowanie alarmu (jak gdyby w tym mokrym kraju było jakieś zagrożenie pożarowe…) i trzeba nam uzbroić się w cierpliwość. Na szczęście niebawem wyszedłem na zajęcia.
„Wait, is

1 Comments:
Nieadekwatny schemat poznawczy naszego kraju tam mają...
Prześlij komentarz
<< Home