Dzień 75 - środa
Kolejny ciekawy dzień. To dziwne, ale zauważyłem, że intensywne dni dosłownie przeplatają się z nużącymi nieco dniami wypełnionymi pracą naukową.
Dziś zacząłem od wykładu o religiach. Ojciec Vlad prezentował różne wykresy, związane głównie z ekonomią, na potwierdzenie tego, że w bogatszych krajach tradycyjne pojęcie religii i wiary przeżywa swój kres i przeistacza się w duchowość i spirytualizm (czy mówiłem Wam już, że niedawno Louis oświadczyła, że została poganką, wiedźmą, jak sama siebie nazywa?). Namówiłem go i resztę grupy, żeby za tydzień nadrobić stracony wykład i tym samym zakończyć kurs Religions & Conflicts. W przyszłym semestrze będzie o religiach w innym aspekcie.
Wcześniej jeszcze byłem na eksperymencie ekonomicznym. Niestety okazało się, że skrypt programu jest źle napisany i nie ma sensu dalej prowadzić badania. Pan przeprosił nas i wypłacił każdemu 5 funtów. Za nic...
Przypadkiem zauważyłem, że HARC (chodzi o owo grono profesorskie, na spotkanie którego się kiedyś wślizgnąłem) ma dziś wykład zatytułowany Filozofia Języka. Książka o globalizacji poszybowała w otchłań plecaka i o 17.00 byłem na właściwym miejscu. Warto było.
Na treningu wszyscy dumnie (i zasłużenie) wypinali pierś (lub raczej biodra) - każdy w końcu miał teraz wyższy stopień. Pod koniec zebraliśmy się jeszcze, bo Gary (przewodniczący klubu) wręczał nagrody przyznane w określonych kategoriach. Byłem usatysfakcjonowany, kiedy dostałem dyplom i tytuł Best Male Beginner.

Byłem natomiast naprawdę zaskoczony, kiedy wręczono mi jeszcze odznaczenie Best Overall Student.
Dziś zacząłem od wykładu o religiach. Ojciec Vlad prezentował różne wykresy, związane głównie z ekonomią, na potwierdzenie tego, że w bogatszych krajach tradycyjne pojęcie religii i wiary przeżywa swój kres i przeistacza się w duchowość i spirytualizm (czy mówiłem Wam już, że niedawno Louis oświadczyła, że została poganką, wiedźmą, jak sama siebie nazywa?). Namówiłem go i resztę grupy, żeby za tydzień nadrobić stracony wykład i tym samym zakończyć kurs Religions & Conflicts. W przyszłym semestrze będzie o religiach w innym aspekcie.
Wcześniej jeszcze byłem na eksperymencie ekonomicznym. Niestety okazało się, że skrypt programu jest źle napisany i nie ma sensu dalej prowadzić badania. Pan przeprosił nas i wypłacił każdemu 5 funtów. Za nic...
Przypadkiem zauważyłem, że HARC (chodzi o owo grono profesorskie, na spotkanie którego się kiedyś wślizgnąłem) ma dziś wykład zatytułowany Filozofia Języka. Książka o globalizacji poszybowała w otchłań plecaka i o 17.00 byłem na właściwym miejscu. Warto było.
Na treningu wszyscy dumnie (i zasłużenie) wypinali pierś (lub raczej biodra) - każdy w końcu miał teraz wyższy stopień. Pod koniec zebraliśmy się jeszcze, bo Gary (przewodniczący klubu) wręczał nagrody przyznane w określonych kategoriach. Byłem usatysfakcjonowany, kiedy dostałem dyplom i tytuł Best Male Beginner.
Byłem natomiast naprawdę zaskoczony, kiedy wręczono mi jeszcze odznaczenie Best Overall Student.

2 Comments:
Wiesz odkąd pamiętam to byłeś najlepszy w tym co robiłeś, bo się starałeś no i są tego wyniki :D
No nieźle. Został mi tydzień na doszlifowanie formy. Będę musiał zwiększyć ilość pompek. Co prawda nie zdążę już otrzymać podoblego dyplomu z karate, ale na przeciwko wystawię moich 10 i jeden z Kili.
Też są trochę warte....
A na Wojtka dyplom znajdzie się miejsce zaraz obok Nowego Yorku...
TS
Prześlij komentarz
<< Home