Dzień 73 - poniedziałek
Starałem się dziś zrobić kilka zdjęć nauczycielom - z ukrycia i jawnie. Niestety większość z nich wyszła słabo, dlatego ich nie zamieszczę. Znalazłem natomiast zdjęcia wszystkich wykładowców na stronie uniwersyteckiej, więc będziecie mogli ich poznać - przynajmniej z widzenia.
Poranny wykład filozoficzny dotyczył Utopii Thomasa More'a. Naprawdę żałuję, że nie mam czasu czytać tych wszystkich lektur - może w wakacje albo przerwę świąteczną? A może w drodze na i z zajęć? W końcu to zawsze 20 minut do przodu...A może po prostu za mało się jeszcze zainteresowałem ekonomią?
Ach tak, obiecałem przecież zdjęcia wykładowców. Oto i profesor Justin Champion:

Następnie, jak już pewnie dobrze wiecie, przyszedł czas na podstawy ekonomii. Nic szczególnego się nie działo. Zauważyłem tylko, że coraz więcej miejsc jest wolnych - może to brzydka pogoda sprawia, że studenci niechętnie wychodzą z pokojów?
Na zdjęciu poniżej widnieje profesor Anthony Heyes:

Jak sam o sobie pisze: "I got an undergraduate degree from Cambridge (the top first in my year) and then a PhD from McGill University in Montreal about a thousand years ago. I was a Fellow at Nuffield College, Oxford before coming to Royal Holloway where I was made a Professor in my 20's. Until 2004 I was Head of Economics and am currently acting as Dean of History & Social Sciences. In addition to teaching you lot (which I enjoy, most of the time) I have advised various parts of the UK government, the EU, OECD and private consulting firms in my specialist areas which are design of environmental policy and corporate regulation. I've had Visiting Professorships or advisory positions all over the world, most recently LSE (2004), Mauritius (2006) and Washington DC (2001). My professional ambitions over the next couple of years are to spend time in China helping design environmental policy. Before I got fat I played a lot of Cricket and Football - now I play less often, and less well. My motto in life is: If its brown and smells, don't touch it."
O 14.00 rozpoczęły się ćwiczenia z Economic Workshop. Omawialiśmy kwestię wyceny ludzkiego życia.
- Kto z was go lubi? - zapytał nauczyciel, wskazując na mnie. Jedna dziewczyna podniosła rękę. Pomogłem jej wcześniej przy prezentacji, gdy jako ochotnik narysowałem wykres.
- A ile on jest twoim zdaniem wart? - poczułem się dziwnie. Owa dziewczyna chyba też, bo nie spodziewała się zapewne takiego pytania.
- 10 milionów funtów? - powiedziała niepewnie. Zacząłem się zastanawiać - dużo to czy mało? Czy w ogóle można postrzegać życie jako dużo i mało warte w tak dosłownym sensie?
- Dobrze, a czy byłabyś gotowa tyle za niego zapłacić, gdyby od tego zależało jego życie? - poczułem się jeszcze bardziej nieswojo. Odpowiedź była oczywista.
- Widzicie więc, że wartość życia wynosi tyle, ile ktoś jest gotów za nie zapłacić. W praktyce on - znów wskazał na mnie - może być wart jakieś 2 miliony funtów...
Przed wami autor tych słów, Gian Paolo Ansaloni:
Po zajęciach poszedłem na próbę chóru. Dziś spotkaliśmy się wcześniej, o 17.30. żeby przećwiczyć kilka taktów. Jako że była to ostatnia oficjalna próba przed koncertem, czas się nieco wydłużył. Prześpiewaliśmy cały repertuar - większość była dla mnie zupełnie nowa. Dlatego też, pod koniec jednej piosenki, kiedy wszyscy zamknęli utwór półnutą, ja nieopatrznie przedłużyłem dodałem jeszcze ćwierćnutę, kończąc piosenkę sam. Po 3,5 godzinie czułem się rozśpiewany jak nigdy. Dla niektórych, na przykład Daniela, było to chyba już trochę za długo:
Poranny wykład filozoficzny dotyczył Utopii Thomasa More'a. Naprawdę żałuję, że nie mam czasu czytać tych wszystkich lektur - może w wakacje albo przerwę świąteczną? A może w drodze na i z zajęć? W końcu to zawsze 20 minut do przodu...A może po prostu za mało się jeszcze zainteresowałem ekonomią?
Ach tak, obiecałem przecież zdjęcia wykładowców. Oto i profesor Justin Champion:
Następnie, jak już pewnie dobrze wiecie, przyszedł czas na podstawy ekonomii. Nic szczególnego się nie działo. Zauważyłem tylko, że coraz więcej miejsc jest wolnych - może to brzydka pogoda sprawia, że studenci niechętnie wychodzą z pokojów?
Na zdjęciu poniżej widnieje profesor Anthony Heyes:

Jak sam o sobie pisze: "I got an undergraduate degree from Cambridge (the top first in my year) and then a PhD from McGill University in Montreal about a thousand years ago. I was a Fellow at Nuffield College, Oxford before coming to Royal Holloway where I was made a Professor in my 20's. Until 2004 I was Head of Economics and am currently acting as Dean of History & Social Sciences. In addition to teaching you lot (which I enjoy, most of the time) I have advised various parts of the UK government, the EU, OECD and private consulting firms in my specialist areas which are design of environmental policy and corporate regulation. I've had Visiting Professorships or advisory positions all over the world, most recently LSE (2004), Mauritius (2006) and Washington DC (2001). My professional ambitions over the next couple of years are to spend time in China helping design environmental policy. Before I got fat I played a lot of Cricket and Football - now I play less often, and less well. My motto in life is: If its brown and smells, don't touch it."
O 14.00 rozpoczęły się ćwiczenia z Economic Workshop. Omawialiśmy kwestię wyceny ludzkiego życia.
- Kto z was go lubi? - zapytał nauczyciel, wskazując na mnie. Jedna dziewczyna podniosła rękę. Pomogłem jej wcześniej przy prezentacji, gdy jako ochotnik narysowałem wykres.
- A ile on jest twoim zdaniem wart? - poczułem się dziwnie. Owa dziewczyna chyba też, bo nie spodziewała się zapewne takiego pytania.
- 10 milionów funtów? - powiedziała niepewnie. Zacząłem się zastanawiać - dużo to czy mało? Czy w ogóle można postrzegać życie jako dużo i mało warte w tak dosłownym sensie?
- Dobrze, a czy byłabyś gotowa tyle za niego zapłacić, gdyby od tego zależało jego życie? - poczułem się jeszcze bardziej nieswojo. Odpowiedź była oczywista.
- Widzicie więc, że wartość życia wynosi tyle, ile ktoś jest gotów za nie zapłacić. W praktyce on - znów wskazał na mnie - może być wart jakieś 2 miliony funtów...
Przed wami autor tych słów, Gian Paolo Ansaloni:

1 Comments:
Daniel jest ALE śmiechowy :)
Prześlij komentarz
<< Home