Dzień 62 - czwartek
Matematyka zaowocowała dziś tematem nie nowym, ale ambitnym - różniczkowaniem funkcji złożonych. Zauważcie proszę, że nie używam słowa "trudny" - nie byłoby na miejscu nazywać różniczkowania na poziomie rozszerzonej matematyki trudnym po sobotnich lekcjach z Łukaszem "Raczkiem" Raczkowskim. Ale zapowiada się obiecująco.
Po powrocie zacząłem analizować Thermo Electron Company - spółkę giełdy amerykańskiej z sektora S&P500. Z nieznanego mi powodu informację o tym, jakiej spółce się przyglądać otrzymuję zwykle na dzień przed spotkaniem. Ale czego się nie robi dla Investment Club.
Economic Philosophy zaowocowało nową książką do przeczytania, a ja jeszcze nie skończyłem poprzedniej. Pewnie się łudzę, ale mam nadzieję, że doczytam to, co trzeba przez święta. W ogóle moje plany na święta, podzielone przez stałą realnego czasu, wskazują na to, że musiały by one trwać dla mnie pół roku...
Ponadto wykładowca - Jeff Frank - opowiedział nam, że chce spróbować swoich sił w prasie. Jego ambicją jest pisać do artykuł do rubryki leading economist review. "How cool is that?", zapytał, po czym rozdał nam kopie swojej pracy, na podstawie której będą się ważyć jego losy. Później nastąpiła fala konstruktywnej krytyki. Było coś ujmującego w tym, że widziało się młodych ekonomistów, którzy ze skupioną miną oceniali artykuł i 40-kilku letniego profesora, który notował skrupulatnie każde ich słowo...
Potem przyszedł czas na Investment Club. Był z nami Bobby - jeden z szefów, dzięki czemu spotkanie było dużo żywsze (--> ..:://Inwestorzy\\::..).
Na treningu szkolił nas tym razem jeszcze inny czarny pas. To już piąty. Jego karate było silne i zdecydowane. Przekazał nam kilka istotnych uwag i dalej szkolił pod kątem egzaminów, do których pozostało zaledwie 10 dni.
Po powrocie zacząłem analizować Thermo Electron Company - spółkę giełdy amerykańskiej z sektora S&P500. Z nieznanego mi powodu informację o tym, jakiej spółce się przyglądać otrzymuję zwykle na dzień przed spotkaniem. Ale czego się nie robi dla Investment Club.
Economic Philosophy zaowocowało nową książką do przeczytania, a ja jeszcze nie skończyłem poprzedniej. Pewnie się łudzę, ale mam nadzieję, że doczytam to, co trzeba przez święta. W ogóle moje plany na święta, podzielone przez stałą realnego czasu, wskazują na to, że musiały by one trwać dla mnie pół roku...
Ponadto wykładowca - Jeff Frank - opowiedział nam, że chce spróbować swoich sił w prasie. Jego ambicją jest pisać do artykuł do rubryki leading economist review. "How cool is that?", zapytał, po czym rozdał nam kopie swojej pracy, na podstawie której będą się ważyć jego losy. Później nastąpiła fala konstruktywnej krytyki. Było coś ujmującego w tym, że widziało się młodych ekonomistów, którzy ze skupioną miną oceniali artykuł i 40-kilku letniego profesora, który notował skrupulatnie każde ich słowo...
Potem przyszedł czas na Investment Club. Był z nami Bobby - jeden z szefów, dzięki czemu spotkanie było dużo żywsze (--> ..:://Inwestorzy\\::..).
Na treningu szkolił nas tym razem jeszcze inny czarny pas. To już piąty. Jego karate było silne i zdecydowane. Przekazał nam kilka istotnych uwag i dalej szkolił pod kątem egzaminów, do których pozostało zaledwie 10 dni.

2 Comments:
Na co egzamin? Żółty pas (wie nennt man das auf Englisch?) or something like that? Czy od razu na czarny? :)
Zobaczymy na co - bazowo na pomarańczowy pas, ale są pewne nadzieje na double grading. Poza tym jak patrzę na obecne pomarańczowe pasy, to aż mi się żal robi...nauczycieli, którzy powtarzają w kółko to samo, a ci dalej swoje.
Prześlij komentarz
<< Home