The Conquest of England

Relacje z frontu na Wyspach.

Nazwa:
Lokalizacja: Poland

środa, listopada 22, 2006

Dzień 58 - niedziela

Dziś pokazałem Benedine drogę do kościoła. Drogę pieszą. Wcześniej bowiem jechała autobusem, co zabierało jej 2 razy więcej czasu. Cóż.

Zaraz po mszy było karate - bardzo sensownie. Ale niestety to tylko wyjątkowa zmiana. Niestety znowu miałem wątpliwą przyjemność ćwiczyć z dziewczętami, które o zaangażowaniu słyszały chyba tylko przypadkiem.

Po powrocie zrobiłem sobie tradycyjny Mój Obiad, czyli smażone mrożone dorsze, gotowane mrożone warzywa i gotowany niełuskany ryż amerykański. Naturalnie pod banderą Tesco. I oto stała się ciekawa rzecz: jadłem powoli, kęs po kęsie, delektując się każdym kawałkiem. Trwało to dobre 15 minut. Wprawdzie nie była to wielka porcja, ale nasyciła mnie tak, jak uczta w chińskiej restauracji dnia poprzedniego. Pomyślałem wtedy o Tacie Jacka i jego metodzie by nie być na głodzie. Powinno się to raczej nazywać Dietą Studencką. W każdym razie:

Tato Jacka, dziękuję za inspirację.

Popołudniu postawiłem na dotychczasowym tu pobycie grubą kreskę, przewróciłem kartę i zacząłem nowy rozdział: Polityka Żelaznej Ręki (--> ..:://Polityka Żelaznej Ręki\\::..).