Rozmowa wieczorna
Wróciłem z treningu i poszedłem do kuchni zrobić sobie obiad. Zastałem tam Jamesa i koleżankę z korytarza. Zaczęliśmy rozmawiać o tym, że różne rzeczy czasem znikają z lodówki, a sztućce znajduje się brudne w zlewie. James skarżył się, że ktoś podkrada mu jego ulubione pikle. Ja powiedziałem, że mnie raczej nic nie znika. Koleżanka miała na to bardzo proste wytłumaczenie:
[koleżanka] - Look James, would you take stuff from someone like yourself if you were to steal?
[James]- Yes, I think I would...
[koleżanka]- You see! But would you ever steal anything from an angel? You'd go to hell for that straightaway...
[ja] - ...
[koleżanka] - Look James, would you take stuff from someone like yourself if you were to steal?
[James]- Yes, I think I would...
[koleżanka]- You see! But would you ever steal anything from an angel? You'd go to hell for that straightaway...
[ja] - ...

2 Comments:
widzisz trochę życzliwości dla ludzi i mają Cię za anioła ;)...
zgniły zachód? ( używam tego zwrotu tak często, że stał się już sloganem)
Prześlij komentarz
<< Home