Walka
Podzielono nas na grupy - tym razem nie według stopni, a zgodnie ze wzrostem. Tym sposobem znalazłem się na pierwszym miejscu w szeregu. Za mną stał rząd Czarnych Pasów.
- Split into four groups and make a line.
Moja grupa miała, prócz mnie, inne białe pasy - czarna farba po kilkunastu latach ćwiczeń też się ściera.
- One of you should face the other and defend himself. Attackers may strike any way they like: kicks, punches etc. And remember the golden rule: don't get hit! Hajime!
Po każdej rundzie następowała zmiana broniącego się. Przyszedł czas na mnie. Ukłoniłem się i stanąłem w pozycji. Zaczęli atakować...nie było czasu na to, by nawet mrugnąć, nie mówiąc już o zastanowieniu się nad techniką. Nie było czasu na nic. Kilka razy cios jednak trafił do celu - w ferworze walki nie czułem pięści, które lądowały na torsie i kopnięcia na głowie. Całe szczęście.
- Yame! Now we'll make it slightly more difficult. The defender's task is to make his way through the attackers. You may dodge, strafe, block - whatever you like. Just try to get from the corners to the middle of the room...this is close-quarter combat - you may use different techniques - elbows, knees and so on. Start!
Twarze przede mną zmieniały się co sekundę. Cios, blok, krok naprzód. I jeszcze raz...udało się. Zmiana.
- Ok folks! Now the last one. Make two long lines, simply match two groups. Now you have to face twice that many opponents. Attack however you like. Defend however you like. Go!
Każdy po kolei, niczym skała, o którą rozbijają się fale, odpierał ataki 20 przeciwników. Niestety (a może na szczeście) ja nie zdążyłem wcielić się w broniącego.
Kilka sińców i zmęczenie to bardzo mała cena za taki trening.
- Split into four groups and make a line.
Moja grupa miała, prócz mnie, inne białe pasy - czarna farba po kilkunastu latach ćwiczeń też się ściera.
- One of you should face the other and defend himself. Attackers may strike any way they like: kicks, punches etc. And remember the golden rule: don't get hit! Hajime!
Po każdej rundzie następowała zmiana broniącego się. Przyszedł czas na mnie. Ukłoniłem się i stanąłem w pozycji. Zaczęli atakować...nie było czasu na to, by nawet mrugnąć, nie mówiąc już o zastanowieniu się nad techniką. Nie było czasu na nic. Kilka razy cios jednak trafił do celu - w ferworze walki nie czułem pięści, które lądowały na torsie i kopnięcia na głowie. Całe szczęście.
- Yame! Now we'll make it slightly more difficult. The defender's task is to make his way through the attackers. You may dodge, strafe, block - whatever you like. Just try to get from the corners to the middle of the room...this is close-quarter combat - you may use different techniques - elbows, knees and so on. Start!
Twarze przede mną zmieniały się co sekundę. Cios, blok, krok naprzód. I jeszcze raz...udało się. Zmiana.
- Ok folks! Now the last one. Make two long lines, simply match two groups. Now you have to face twice that many opponents. Attack however you like. Defend however you like. Go!
Każdy po kolei, niczym skała, o którą rozbijają się fale, odpierał ataki 20 przeciwników. Niestety (a może na szczeście) ja nie zdążyłem wcielić się w broniącego.
Kilka sińców i zmęczenie to bardzo mała cena za taki trening.

0 Comments:
Prześlij komentarz
<< Home