Dzień 52 - poniedziałek
Tydzień zaczynamy od czegoś miłego dla ducha. Wykład z filozofii o 9.00 naprawdę dobrze wprowadza w nadchodzący tydzień. Tym razem mówiliśmy o Biblii i różnych sposobach wykorzystywania jej do celów politycznych: symboliczne ilustracje, przypisy i komentarze...włos się na głowie jeży...
Obiad w stołówce był międzynarodowy: zaszalałem i zaserwowałem sobie grecką mousakę, tajski makaron z warzywami i pudding czekoladowy. Nie ma to jak kuchnie świata...
Na ćwiczeniach z Economic Workshop rozmawialiśmy o ekonomii edukacji. Nie wiem czy wiecie, ale tutaj jest zupełnie inaczej niż u nas. Większość moich rówieśników jest obecnie zadłużona na kilka tysięcy funtów, bo studia są płatne, a oni żyją już praktycznie na własną rękę...perspektywa takiej samodzielności trochę mnie przeraża...ale może to kwestia wychowania...albo czasu...
Jeśli natomiast mielibyście kiedyś ochotę na Godzinę Prawdziwej Nudy, serdecznie zapraszam na ćwiczenia z matematyki. Jest to idealne miejsce, żeby zrobić powtórkę do matury z matematyki (podstawowej), wsłuchiwać się we włosko-angielski akcent pani wykładowczyni lub po prostu zwracać jej uwagę na błędy, które popełnia na tablicy.
Po powrocie wziąłem się za powtórkę. Tak na serio.
Tak minął wieczór i poranek dnia poniedziałkowego.
Obiad w stołówce był międzynarodowy: zaszalałem i zaserwowałem sobie grecką mousakę, tajski makaron z warzywami i pudding czekoladowy. Nie ma to jak kuchnie świata...
Na ćwiczeniach z Economic Workshop rozmawialiśmy o ekonomii edukacji. Nie wiem czy wiecie, ale tutaj jest zupełnie inaczej niż u nas. Większość moich rówieśników jest obecnie zadłużona na kilka tysięcy funtów, bo studia są płatne, a oni żyją już praktycznie na własną rękę...perspektywa takiej samodzielności trochę mnie przeraża...ale może to kwestia wychowania...albo czasu...
Jeśli natomiast mielibyście kiedyś ochotę na Godzinę Prawdziwej Nudy, serdecznie zapraszam na ćwiczenia z matematyki. Jest to idealne miejsce, żeby zrobić powtórkę do matury z matematyki (podstawowej), wsłuchiwać się we włosko-angielski akcent pani wykładowczyni lub po prostu zwracać jej uwagę na błędy, które popełnia na tablicy.
Po powrocie wziąłem się za powtórkę. Tak na serio.
Tak minął wieczór i poranek dnia poniedziałkowego.

1 Comments:
ehh pozyczki pozyczki... ale jak inaczej zaplacic za studia he? nawet jesli sie pracuje cale lato to i tak funty sie skoncza szybciej niz euro i tyle. coz, uroki utrzymywania sie samemu :P
Prześlij komentarz
<< Home