Dzień 28 - piątek
Minął miesiąc. Minął właściwie szybciej, niż się spodziewałem. Wielu pyta mnie, czy się już zadomowiłem - wydaj mi się, że to nie jest dobre pytanie. Prawdziwiej byłoby chyba powiedzieć, że się zaadaptowałem.
Szybko mi minął ten piątek. Po przedpołudniowym wykładzie z Ekonomii Pracy wróciłem do domu i, jak zwykle, zacząłem czytać. Między teoriami gospodarczymi udało mi się jeszcze znalećź kilka ciekawych informacji o Londynie - przydadzą się na jutro. Wieczorem Wan Yung przyniosła zrobione przez siebie ciasteczka cynamonowe/czekoladowe/z rodzynkami.
Wieczorem zorientowałem się, że na Economic Workshop jednak jest co czytać - każdy wykładowca na odwrocie ksera podawał listę lektur...cóż, dobrze, że zorientowałem się teraz, a nie za miesiąc...
Szybko mi minął ten piątek. Po przedpołudniowym wykładzie z Ekonomii Pracy wróciłem do domu i, jak zwykle, zacząłem czytać. Między teoriami gospodarczymi udało mi się jeszcze znalećź kilka ciekawych informacji o Londynie - przydadzą się na jutro. Wieczorem Wan Yung przyniosła zrobione przez siebie ciasteczka cynamonowe/czekoladowe/z rodzynkami.
Wieczorem zorientowałem się, że na Economic Workshop jednak jest co czytać - każdy wykładowca na odwrocie ksera podawał listę lektur...cóż, dobrze, że zorientowałem się teraz, a nie za miesiąc...

0 Comments:
Prześlij komentarz
<< Home