Dzień 136 - środa
Rano zobaczyłem, że przy drodze zaczęły zakwitać przebiśniegi. Dziwne, zwłaszcza, że ostatnio noce były raczej mroźne. Ale może to znak, że czas wypatrywać lecących do Polski bocianów?
Sądziłem, że skrzynka będzie zasypana mailami z odpowiedziami na ankietę. Nie wiem czy tak było, bo nie mogłem się nawet zalogować. Cały czas pojawiał się komunikat: „Twoje konto zostało zablokowane. Skontaktuj się z administratorem”. Tak też zrobiłem. I co się okazało, zbanowali mnie za masowego maila. Bo nie wolno tak robić. Chciałem zapytać po co w takim razie udostępniają wszystkie adresy w liście kontaktów, ale wolałem nie pogarszać sprawy. Wygląda na to, ze będę musiał zbierać dane do ankiety tradycyjną drogą…
Po powrocie do akademika postanowiłem sprawdzić pocztę i spotkałem tam Pardis. Akurat odbierała paczkę, która przyszła do niej na Irański Nowy Rok, jej najważniejsze święto. To musi być bardzo miłe, dostać taką paczkę. Ale polskich, jak uczy doświadczenie, chyba nie przepuszczają.
Obiad był kolejną wariacją wersji fast ford (--> ..:://Fast food\\::..). Później dalej szperałem po angielskich parkach narodowych, internetowych przewodnikach turystycznych i różnorakich mapach: czysta rozkosz! Ale o 18:00 musiałem się pozbierać i pomknąć na uniwersytet. W torbie zamiast białego stroju i żółtego pasa miałem jednak plik kartek z nutami. Prześpiewaliśmy pozostałe kilka piosenek naszego repertuaru, za pierwszym razem z kartkami, za drugim bez. Za pierwszym razem wyszło bardzo dobrze, za drugim nie bardzo…

0 Comments:
Prześlij komentarz
<< Home