Dzień 110 - czwartek
Godzina czwarta minut siedem. Telefon na chwilę rozbłyska i podskakuje, sygnalizując wiadomość. Wojtek śpi i nie wie, że to Wan Yung napisała:
„Right now it’s snowing. I’m too excited to sleep i think. I wanted to run downstairs n wake u up to tell u but I guess u wouldn’t hv appreciated it. Especially not since i was in
Godzina siódma minut trzydzieści pięć. Telefon znów się odzywa, tym razem zaciekle grając skoczną melodię. Wojtek wstaje i wyłącza budzik. Jego wzrok prześlizguje się po oknie, ale zrozumienie przychodzi dopiero po chwili. Patrzy przez szybę i nie poznaje – drzewa, które jeszcze kilka godzin temu były zielone, teraz są białe. A widoczność ograniczona nie przez mgłę lub deszcz, ale padający mocno śnieg.
W ciągu dnia sytuacja wróciła do normy. Popołudniu było już powyżej zera i większość białej pokrywy stopniała, a pozostałe gdzieniegdzie białe plamy przywodziły na myśl budzącą się wiosnę.
Godzina szesnasta minut siedem. Wojtek siedzi w sali wykładowej. Sam. Po chwili zjawia się jeszcze ktoś i razem dochodzą do wniosku, że wykład został odwołany. Sprawdzenie poczty w centrum komputerowym potwierdza przypuszczenia – wskutek klęski śniegowej przejazdy pociągami stały się niebezpieczne i wykład został przełożony.
Godzina szesnasta minut czterdzieści osiem. Wojtek i Costanza robią sobie zdjęcie ze śniegiem. Jest to bowiem wydarzenie na miarę zimy 2007. Na dziedzińcu ktoś ulepił ze śniegu miniaturę uniwersytetu. Później jeszcze zostają uwikłani w bitwę na śnieżki, prowadzoną przez kilku starszych studentów, którzy – jak wszyscy Anglicy i większość Azjatów – są ogromnie podekscytowani.
Wieczorem czar prysł i urok się rozwiał. Kapryśna angielska pogoda przyniosła chmury i duszne ocieplenie, tak, że znowu zrobiło się wilgotno w powietrzu i mokro na ziemi. Ale wspomnienie pozostało.

3 Comments:
"(...) wskutek klęski śniegowej przejazdy pociągami stały się niebezpieczne i wykład został przełożony."
Ile cm śniegu spadło?
kilka...może naście:)
weź lepiej nic nie pisz na ten temat... jak u nas spada sobie ot tak w weekend (żeby było śmieszniej ostatnio co weekend) ok 20-30cm, to mam ochotę na dwie rzeczy: zlikwidować weekendy (może śnieg się zlikwiduje razem z nimi), albo połamać łapatę do śniegu na głowie operatora pługa, który jeździ moją ulicą zgarniając to białe******* na chodnik...
Prześlij komentarz
<< Home