The Conquest of England

Relacje z frontu na Wyspach.

Nazwa:
Lokalizacja: Poland

środa, lutego 21, 2007

Ślązok

W trakcie treningu w Sali zrobiło się gorąco i duszno, więc ktoś otworzył drzwi wychodzące na ulicę. Social Hall jest tak położony, że każdy przechodzący chodnikiem może dostrzec, co dzieje się w środku. Nigdy jednak nikt się nie zatrzymywał. Aż do teraz.

Przez dobre pół godziny wszyscy czuliśmy na karkach wzrok tajemniczego przechodnia. Karate nie jest żadną tajną sztuką, ale było to nieco krępujące, zwłaszcza, kiedy przyszło do okrzyków przy uderzeniach. Dlatego też po skończonym treningu stary sensei poszedł wyjaśnić sprawę. Dało się słyszeć tylko „Czy mogę ci jakoś pomóc, młody człowieku?” i rozmowa utonęła w gwarze ulicy. Ale już za chwilę sensei zawołał: „Czy ktoś tu mówi po polsku?”.

W ogólnym zaskoczeniu zgłosiłem się i podszedłem. Już po pierwszym zdaniu miałem, jak się okazało – uzasadnione, podejrzenia. Ale wolałem się upewnić.

- Sensei pyta, czy chcesz się przyłączyć.
- Nie, nie, ino mi sie zawsze to podobało, ale teroz już zastary jestem żeby to ćwiczyć.
- Sensei mówi, że on może jeszcze ćwiczyć, więc Ty na pewno też [sensei ma na oko 65 lat].
- Heh, wisz, u mnie to zowsze był taki słomiany zapał, chociaż mi sie to ciągle podoba.
- Aha…a skąd przyjechałeś?
- Ze Śląska jestem, z Kotowic…

3 Comments:

Blogger Staszek said...

Niesamowite! Pewnie zrobiło Ci się ciepło na sercu.

10:49 AM  
Blogger Wojtek said...

Ano.

12:01 PM  
Anonymous Anonimowy said...

To fajnie... a gość gwarą powiedział z Katowic czy naprawdę z Kotowic (bo jest taka wiocha :P)

3:08 PM  

Prześlij komentarz

<< Home