Dzień 106 - niedziela
9:55
- Wojtku, Wojtku, czas wstawać!
- A co się stało?
- Za pół godziny wychodzisz do kościoła!
- Aha…
10:00
- Wojtku, Wojtku, dokąd idziesz?
- Pod prysznic idę…
- A Twoje ćwiczenia?
- Ech…przecież mam urodziny, dajmy sobie spokój...
10:30
- Wojtku, Wojtku, ktoś puka!
- Kto tam?
- To Benedine, wybieracie się do kościoła.
- Dlaczego tak szybko? Przecież jeszcze nie jadłem śniadania…no ale już dobrze, tylko się przebiorę
[Benedine] – To ja może wyjdę…
13:00
- Wojtku, Wojtku, może coś jeszcze zrobisz do szkoły?
- Nie zdążę już, za 45 wychodzę…
- To może chociaż troszkę poczytasz?
- Chyba mówiłem, że mam urodziny…
16:00
- Wojtku, Wojtku, za godzinę przychodzą goście!
- Godzinę?! Czemu mi wcześniej nie powiedziałeś? Przecież miałem zrobić dla nich coś specjalnego! Już nie zdążę!
- Jak teraz zaczniesz, to będzie gotowe akurat na ich przyjście.
- No dobra, to już…
16:15
- Wojtku, Wojtku, nie musisz się tak dokładnie trzymać przepisu. Nie trzeba wcale podkradać oleju tylko dlatego, że tam jest napisane więcej, niż masz.
- A jak nie wyjdzie?
- Wyjdzie.
- Cóż, zatem do dzieła…
16:55
- Wojtku, Wojtku, co tak rozkosznie pachnie?
- Ha! To jabłka w cieście – wariacja przepisu od Kasi! Na pewno będą pyszne. Ciekawe jaki to mamy czas…o nie! Przecież jeszcze muszę pozmywać!
17:20
- Wojtku, Wojtku, tam przed Twoimi drzwiami ktoś czeka!
- Ups…
Przybyli do pokoju Sasza i Asif. Przynieśli dary: perfum oraz muzykę z Bangladeszu.

Nie było jednak trzeciej osoby, miejsce jedno było puste. Wszyscy poczęstowali się ciepłymi jabłkami i każdy powiedział, że były one dobre. Potem próbowali nawiązać kontakt z Costanzą, ale nie dało to rezultatu. Po czasie, jaki potrzeba, by odmówić różaniec, Wojtek odnalazł ją w końcu w recepcji w głównym budynku. Również ona wręczyła mu podarek – korzenie Grecji i Rzymu: „Antygonę” Sofoklesa oraz „Szaleństwo Nerona” Tacyta.

Kiedy wszyscy byli już razem, otwarły się paczki chipsów, tabliczki czekolad rozwarły swe podwoje, otworzyły się przed nami paczki ciasteczek. Komputer włączył się, a film sam zaczął. Światło zostało zgaszone i ciemność zapadła w pokoju. Rozpoczęła się „Magnolia”.
Ekran znów stał się czarny i pojawiały się tylko napisy. W głowach wszyscy mieli zamęt, myśli wszystkich były pomieszane. Dopiero we wspólnej dyskusji rzecz się wyjaśniła, dopiero wspólna rozmowa im myśli poukładała.
Przybyli też goście z Malezji – Wan Ynug i Benedine z chińskim daniem. Na woku przyniosły dla wszystkich makaron ryżowy z mięsem i warzywami na sosie ostrygowym. Wojtkowi i Saszy smakowało to najbardziej i to oni do końca oczyścili talerz.
02:15
- Wojtku, Wojtku, robi się trochę późno!
- I co z tego?
- Jutro masz wykład o 9.00.
- Ale…przecież to moje urodziny!
- Później masz jeszcze 2 godziny wykładu z ekonomii.
- Nie będę przysypiał!...no może troszeczkę…
- Może lepiej teraz zakończyć spotkanie?
- I przerwać rozmowę o boskiej naturze Jezusa, filozoficznym uzasadnieniu Trójcy Świętej, życiu Mahometa i kulturze Islamu?! Nie ma mowy…
- Sam wybrałeś.
05:00
- Może faktycznie dobrze byłoby się przespać…a może nie ma sensu? Jak myślisz?
- Hej! Odpowiedz!
- No cóż, w takim razie sam zdecyduję. Idę spać.
Przez okno można było dostrzec osobliwy widok. Na łóżku spała Costanza. Asif również, skromnie wciśnięty w kąt. Sasza drzemał na krześle, zgarbiony i przykryty kocem jak nomada. Wojtek leżał na podłodze w śpiworze.
Tak Wojtek skończył lat 20.
- Wojtku, Wojtku, czas wstawać!
- A co się stało?
- Za pół godziny wychodzisz do kościoła!
- Aha…
10:00
- Wojtku, Wojtku, dokąd idziesz?
- Pod prysznic idę…
- A Twoje ćwiczenia?
- Ech…przecież mam urodziny, dajmy sobie spokój...
10:30
- Wojtku, Wojtku, ktoś puka!
- Kto tam?
- To Benedine, wybieracie się do kościoła.
- Dlaczego tak szybko? Przecież jeszcze nie jadłem śniadania…no ale już dobrze, tylko się przebiorę
[Benedine] – To ja może wyjdę…
13:00
- Wojtku, Wojtku, może coś jeszcze zrobisz do szkoły?
- Nie zdążę już, za 45 wychodzę…
- To może chociaż troszkę poczytasz?
- Chyba mówiłem, że mam urodziny…
16:00
- Wojtku, Wojtku, za godzinę przychodzą goście!
- Godzinę?! Czemu mi wcześniej nie powiedziałeś? Przecież miałem zrobić dla nich coś specjalnego! Już nie zdążę!
- Jak teraz zaczniesz, to będzie gotowe akurat na ich przyjście.
- No dobra, to już…
16:15
- Wojtku, Wojtku, nie musisz się tak dokładnie trzymać przepisu. Nie trzeba wcale podkradać oleju tylko dlatego, że tam jest napisane więcej, niż masz.
- A jak nie wyjdzie?
- Wyjdzie.
- Cóż, zatem do dzieła…
16:55
- Wojtku, Wojtku, co tak rozkosznie pachnie?
- Ha! To jabłka w cieście – wariacja przepisu od Kasi! Na pewno będą pyszne. Ciekawe jaki to mamy czas…o nie! Przecież jeszcze muszę pozmywać!
17:20
- Wojtku, Wojtku, tam przed Twoimi drzwiami ktoś czeka!
- Ups…
Przybyli do pokoju Sasza i Asif. Przynieśli dary: perfum oraz muzykę z Bangladeszu.

Nie było jednak trzeciej osoby, miejsce jedno było puste. Wszyscy poczęstowali się ciepłymi jabłkami i każdy powiedział, że były one dobre. Potem próbowali nawiązać kontakt z Costanzą, ale nie dało to rezultatu. Po czasie, jaki potrzeba, by odmówić różaniec, Wojtek odnalazł ją w końcu w recepcji w głównym budynku. Również ona wręczyła mu podarek – korzenie Grecji i Rzymu: „Antygonę” Sofoklesa oraz „Szaleństwo Nerona” Tacyta.

Kiedy wszyscy byli już razem, otwarły się paczki chipsów, tabliczki czekolad rozwarły swe podwoje, otworzyły się przed nami paczki ciasteczek. Komputer włączył się, a film sam zaczął. Światło zostało zgaszone i ciemność zapadła w pokoju. Rozpoczęła się „Magnolia”.
Ekran znów stał się czarny i pojawiały się tylko napisy. W głowach wszyscy mieli zamęt, myśli wszystkich były pomieszane. Dopiero we wspólnej dyskusji rzecz się wyjaśniła, dopiero wspólna rozmowa im myśli poukładała.
Przybyli też goście z Malezji – Wan Ynug i Benedine z chińskim daniem. Na woku przyniosły dla wszystkich makaron ryżowy z mięsem i warzywami na sosie ostrygowym. Wojtkowi i Saszy smakowało to najbardziej i to oni do końca oczyścili talerz.
02:15
- Wojtku, Wojtku, robi się trochę późno!
- I co z tego?
- Jutro masz wykład o 9.00.
- Ale…przecież to moje urodziny!
- Później masz jeszcze 2 godziny wykładu z ekonomii.
- Nie będę przysypiał!...no może troszeczkę…
- Może lepiej teraz zakończyć spotkanie?
- I przerwać rozmowę o boskiej naturze Jezusa, filozoficznym uzasadnieniu Trójcy Świętej, życiu Mahometa i kulturze Islamu?! Nie ma mowy…
- Sam wybrałeś.
05:00
- Może faktycznie dobrze byłoby się przespać…a może nie ma sensu? Jak myślisz?
- Hej! Odpowiedz!
- No cóż, w takim razie sam zdecyduję. Idę spać.
Przez okno można było dostrzec osobliwy widok. Na łóżku spała Costanza. Asif również, skromnie wciśnięty w kąt. Sasza drzemał na krześle, zgarbiony i przykryty kocem jak nomada. Wojtek leżał na podłodze w śpiworze.
Tak Wojtek skończył lat 20.

3 Comments:
Wojciechu!
Wielu przeciwieństw ale nie skrajności.
Wielu gorzkich spraw ale i słodkości.
Dalszego marszu, odkrywania świata.
Mężnego postępowania przez wszystkie lata.
I wreszcie soś co umysł sobie ceni!
Jak najwięcej PRZESTRZENI!
Tacyt nie napisał takiej książki. Może ona być oparta na "Rocznikach" Tacyta. Musisz wiedzieć, że reprezentował on senatorski punkt widzenia. Więc jeśli ktoś REFORMOWAŁ państwo kosztem senatu dostawał ocenę jak Neron.
Sam Neron na począktku rządówm miał 17 lat i de facto władał Seneka. Potem jednak w skutek wykrycia spisku Pizona, (na życie cesarza), represje dotknęły czesć senatorów i dlatego go nie lubią).
Niewątpliwie neron dąrzył do ograniczenia władzy senatu i przyznanie wpływów sobie -> dlatego musiał zginąć.
Ask for more??
oj.. jaki Ty juz stary jestes :P
Wojtku! nadal ciesz sie drobnymi rzeczami, bo to one skladaja sie na to jakze niepowtarzalne i cudowne zycie :)
A propos Trójcy Świętej. Pewnie to, co powiem, to oczywistość, ale dopiero niedawno otworzył mi na to oczy Jan Turnau: jeżeli ktoś mówi, że Trójca jest absurdem, bo 3 nie może się równać 1, to nie zauważa jednej rzeczy. Otóż nigdzie nie jest powiedziane, że 3 osoby = 1 osoba. Raczej w ten sposób: 3 osoby = 1 Byt (Absolutny). Jest też taka prywatna koncepcja teologiczna Turnaua, że Bóg, Syn i Duch kochają się nawzajem tak silną miłością (nie, nie jest to kółko wzajemnej adoracji...), że tworzy ona między nimi nierozerwalną więź, niemożliwą do wyobrażenia dla nas, ludzi.
Prześlij komentarz
<< Home