Dzień 102 - środa
Cóż to za wykład, cóż to za dyskusja. Posłuchajcie, dzieci, jeśli chcecie usłyszeć, co się działo w owe środowe popołudnie.
Wykład o fundamentalizmie był inny niż zwykle. Ojciec Vlad opowiadał o tym, jak trzeba spoglądać na Biblię. O tym, jak w tyglu historii mieszały się w niej historia i kultura. O tym, że nie wszystko, co tam znajdziemy, należy traktować dosłownie, a na niektóre należy patrzeć tak, jak widzieli je ludzie w tamtych czasach. Wyobraźcie sobie na przykład, że to, co opisuje dla nas Mateusz o życiu Jezusa, jest bardzo podobne do przebiegu wydarzeń z Księgi Wyjścia. To, co trudno zauważyć nam dziś, dla ludzi 2000 lat temu było oczywiste. Ich kultura, zwyczaje, życie codzienne - wszystko to, co dla nas dziś jest ciekawostką lub przedmiotem badań dawniej było zrozumiałe przez wszystkich, którzy słyszeli te słowa. Zmienił się świat, zmieniło się rozumienie. Stąd też tak różne interpretacje spotykamy przez wieki. Zgadzacie się z tym, prawda? Natomiast ci, których nazywamy fundamentalistami, pomijają cały ten łańcuch historyczno-literacki i są przekonani, że słowa, które znajdują w Świętej Księdze są skierowane do nich bezpośrednio, bez żadnych kulturowych interpretacji. Stąd też bierze się po części terroryzm.
Wykład się zakończył, ale nasza opowieść jeszcze nie. Zakończenie wykładu nie zakończyło wcale dyskusji. Asif i Costanza perorowali zawzięcie, dyskutując o tym, czy należy bardzo sztywno trzymać się litery religijnego prawa, czy też raczej spoglądać na człowieka z wyrozumiałością. Stąd już niedaleko było do zbawienia i tego, jak na nie "zasłużyć". Asif powiedział, że z tego właśnie powodu opowiada nam o swojej religii. Dlaczego, zapytacie! Otóż jego wyjaśnienie: "Na Sądzie Ostatecznym Bóg zapyta ciebie, dlaczego we mnie nie wierzyłeś. Odpowiesz - nikt mi nie powiedział. - Ale przecież spotkałeś na swojej drodze Asifa, czyż nie? - Tak, ale nic mi nie powiedział. - Asif, dlaczego nie powiedziałeś temu człowiekowi o mnie? To twoja wina, że on zostanie skazany. Tak samo stanie się przeto z tobą!". Dlatego właśnie Asif opowiada nam o swojej religii - zabezpiecza swoje życie wieczne. Teraz, kiedy już wiemy o Allahu i Islamie, nie mamy wyjścia - uwierzymy albo zostaniemy potępieni. Potępieni - w oczach Asifa. Wydaje mi się jednak, że przykro mieć taką wizję - zwłaszcza o ludziach, których w jakiś sposób się ceni...po tym wszystkim bardzo doceniłem fakt, że chrześcijanie pozostawiają to wyłącznie Bogu.
Tak właśnie upłynęło mi środowe popołudnie.
Wykład o fundamentalizmie był inny niż zwykle. Ojciec Vlad opowiadał o tym, jak trzeba spoglądać na Biblię. O tym, jak w tyglu historii mieszały się w niej historia i kultura. O tym, że nie wszystko, co tam znajdziemy, należy traktować dosłownie, a na niektóre należy patrzeć tak, jak widzieli je ludzie w tamtych czasach. Wyobraźcie sobie na przykład, że to, co opisuje dla nas Mateusz o życiu Jezusa, jest bardzo podobne do przebiegu wydarzeń z Księgi Wyjścia. To, co trudno zauważyć nam dziś, dla ludzi 2000 lat temu było oczywiste. Ich kultura, zwyczaje, życie codzienne - wszystko to, co dla nas dziś jest ciekawostką lub przedmiotem badań dawniej było zrozumiałe przez wszystkich, którzy słyszeli te słowa. Zmienił się świat, zmieniło się rozumienie. Stąd też tak różne interpretacje spotykamy przez wieki. Zgadzacie się z tym, prawda? Natomiast ci, których nazywamy fundamentalistami, pomijają cały ten łańcuch historyczno-literacki i są przekonani, że słowa, które znajdują w Świętej Księdze są skierowane do nich bezpośrednio, bez żadnych kulturowych interpretacji. Stąd też bierze się po części terroryzm.
Wykład się zakończył, ale nasza opowieść jeszcze nie. Zakończenie wykładu nie zakończyło wcale dyskusji. Asif i Costanza perorowali zawzięcie, dyskutując o tym, czy należy bardzo sztywno trzymać się litery religijnego prawa, czy też raczej spoglądać na człowieka z wyrozumiałością. Stąd już niedaleko było do zbawienia i tego, jak na nie "zasłużyć". Asif powiedział, że z tego właśnie powodu opowiada nam o swojej religii. Dlaczego, zapytacie! Otóż jego wyjaśnienie: "Na Sądzie Ostatecznym Bóg zapyta ciebie, dlaczego we mnie nie wierzyłeś. Odpowiesz - nikt mi nie powiedział. - Ale przecież spotkałeś na swojej drodze Asifa, czyż nie? - Tak, ale nic mi nie powiedział. - Asif, dlaczego nie powiedziałeś temu człowiekowi o mnie? To twoja wina, że on zostanie skazany. Tak samo stanie się przeto z tobą!". Dlatego właśnie Asif opowiada nam o swojej religii - zabezpiecza swoje życie wieczne. Teraz, kiedy już wiemy o Allahu i Islamie, nie mamy wyjścia - uwierzymy albo zostaniemy potępieni. Potępieni - w oczach Asifa. Wydaje mi się jednak, że przykro mieć taką wizję - zwłaszcza o ludziach, których w jakiś sposób się ceni...po tym wszystkim bardzo doceniłem fakt, że chrześcijanie pozostawiają to wyłącznie Bogu.
Tak właśnie upłynęło mi środowe popołudnie.

1 Comments:
"Dlatego właśnie Asif opowiada nam o swojej religii - zabezpiecza swoje życie wieczne".
Czy to oznacza, że muzułmanie uznają, iż człowiek może się zbawić sam?
A jak Asif to godzi z codziennym przebywaniem z Tobą i innymi chrześcijanami? Czy aby być konsekwentnym, nie powinien uznać, że to stracony przypadek i że trzeba się udać do tych, których ma większą szansę przekonać?
Prześlij komentarz
<< Home