Dzień 99 - niedziela
Ojciec Vlad miał dziś urodziny. Złożyliśmy mu życzenia i bardzo się ucieszył. Później poszliśmy na herbatę i ciasteczka i porozmawiałem sobie ze Słowakiem o tym, czy u nich też się ściąga. Powiedział, że tak i to jeszcze jak! Potem wróciłem do pokoju i zjadłem kawałek czekolady, gdyż byłem głodny. Później poszedłem na karate. Trening był męczący, a sensei powiedział, że muszę ćwiczyć żeby nie być spiętym i sztywnym. I jeszcze że muszę szerzej stawiać nogi. Powiedział mi to, ale sam tak nie robi.
Kiedy wróciłem to zrobiłem sobie obiad. Zlew znów był zatkany ugotowanym makaronem. W chwilę później przyszedł ten, który tak nabrudził, więc powiedziałem mu co myślę o tym. Przeprosił i zaproponował mi warzywa z puszki, bo on już nie chciał jeść. Wziąłem i dzięki temu kasza zrobiła się smaczniejsza.
Wieczorem znowu musiałem podłożyć koc pod szparę w drzwiach, bo od sąsiadów przylatywał dym. Potem jeszcze sobie poczytałem i poszedłem spać.
Kiedy wróciłem to zrobiłem sobie obiad. Zlew znów był zatkany ugotowanym makaronem. W chwilę później przyszedł ten, który tak nabrudził, więc powiedziałem mu co myślę o tym. Przeprosił i zaproponował mi warzywa z puszki, bo on już nie chciał jeść. Wziąłem i dzięki temu kasza zrobiła się smaczniejsza.
Wieczorem znowu musiałem podłożyć koc pod szparę w drzwiach, bo od sąsiadów przylatywał dym. Potem jeszcze sobie poczytałem i poszedłem spać.

0 Comments:
Prześlij komentarz
<< Home