Dzień 94 - wtorek
Dzień studenta, jaki jest, każdy widzi.
9:00 - pierwsze ćwiczenia ze statystyki komputerowej odwołane.; dowiedzieliśmy się o tym o 9:00 tego samego dnia
10:00 - wykład z matematyki o całkach; po lekcji Taty Jacka było to tylko formalnością
12:00 - tradycyjnie godzinny obiad połączony z dyskusją, tym razem o filmach; z niejakim rozmarzeniem wspomnieliśmy miniony weekend i pomknęliśmy myślami do następnego, który jest przecież zaledwie za 4 dni; na koniec rozmowa o religiach, która przeciągnęła się aż do 14
13:00 - pierwsze ćwiczenia z nowego przedmiotu - Ekonomii Integracji Europejskiej - odwołane, gdyż wykładowca "is not feeling well"
14:00 - kolejny wykład z matematyki; właściwie przykłady prostego zastosowania całek; ponownie sprawę ułatwiła szkoła Taty Jacka i zdążyłem zrobić połowę zadań na wykład czwartkowy; w międzyczasie tłumaczyłem jeszcze Asifowi stanowisko Kościoła Katolickiego w sprawie innych religii - na kartce, żeby nie przeszkadzać (--> ..:://Ekumenizm?\\::..).
15:00 - targ z orientalną żywnością; kupiłem cienki chiński makaron i sos z sezonowych warzyw
16:00 - wykład z Ekonomii Integracji Europejskiej odwołany z powyższych powodów
20:00 - spotkanie z Bootsami; następna wycieczka to Snowdonia, masyw i najwyższy szczyt Walii
Podsumowanie: odbyło się 50% przewidzianych lekcji.
Wieczorem, po powrocie ze spotkania, przechodząc koło pokoju Jamesa usłyszałem głośne buczenie. Zapukałem, żeby zobaczyć po co wierci dziury w ścianach. Okazało się jednak, że szalał jedynie z odkurzaczem dlatego, iż za pół godziny miała przyjechać jego dziewczyna...
9:00 - pierwsze ćwiczenia ze statystyki komputerowej odwołane.; dowiedzieliśmy się o tym o 9:00 tego samego dnia
10:00 - wykład z matematyki o całkach; po lekcji Taty Jacka było to tylko formalnością
12:00 - tradycyjnie godzinny obiad połączony z dyskusją, tym razem o filmach; z niejakim rozmarzeniem wspomnieliśmy miniony weekend i pomknęliśmy myślami do następnego, który jest przecież zaledwie za 4 dni; na koniec rozmowa o religiach, która przeciągnęła się aż do 14
13:00 - pierwsze ćwiczenia z nowego przedmiotu - Ekonomii Integracji Europejskiej - odwołane, gdyż wykładowca "is not feeling well"
14:00 - kolejny wykład z matematyki; właściwie przykłady prostego zastosowania całek; ponownie sprawę ułatwiła szkoła Taty Jacka i zdążyłem zrobić połowę zadań na wykład czwartkowy; w międzyczasie tłumaczyłem jeszcze Asifowi stanowisko Kościoła Katolickiego w sprawie innych religii - na kartce, żeby nie przeszkadzać (--> ..:://Ekumenizm?\\::..).
15:00 - targ z orientalną żywnością; kupiłem cienki chiński makaron i sos z sezonowych warzyw
16:00 - wykład z Ekonomii Integracji Europejskiej odwołany z powyższych powodów
20:00 - spotkanie z Bootsami; następna wycieczka to Snowdonia, masyw i najwyższy szczyt Walii
Podsumowanie: odbyło się 50% przewidzianych lekcji.
Wieczorem, po powrocie ze spotkania, przechodząc koło pokoju Jamesa usłyszałem głośne buczenie. Zapukałem, żeby zobaczyć po co wierci dziury w ścianach. Okazało się jednak, że szalał jedynie z odkurzaczem dlatego, iż za pół godziny miała przyjechać jego dziewczyna...

1 Comments:
A na Historyku dzień studenta przed sesją wygląda tak:
budzisz się najpóźniej o 7, bo tak każe Ci budzik
jesz śniadanie, chyba że nie możesz, bo ze strachu żołądek odmawia posłuszeństwa
siadasz do książki i zaczynasz czytać
o godz. 16 orientujesz się, że coś ciemno się zrobiło i zapalasz światło
ok 21 Twoi rodzice zabierają Ci książkę i ciągną za uszy na kolację
Dwa dni tak wytrzymałam (po 23 nie przyswajam wiedzy)... cudna prahistoria ;)
Prześlij komentarz
<< Home