Dzień 66 - poniedziałek
Nowy tydzień zacząłem z nowym postanowieniem: wpleść w mój harmonogram hiszpański. Na razie udało mi przerobić przy śniadaniu część lekcji. Mam nadzieję, że uda mi się podtrzymać ten zwyczaj.
Na filozofii mówiliśmy o Machiavellim. Profesor zadał pytanie: Musicie wybrać - zabić jednego człowieka lub ocalić i tym samym skazać na śmierć 3000 ludzi. Jaka jest wasza decyzja? Nie wiedziałem co zrobić. Większość sali zabiła człowieka. A gdyby ludzi było 1000? 100? 20? 5? Las rąk zmalał, ale kilka osób wciąż trzymało dłonie w górze. Czy można ludzkie życie liczyć jak pudełka zapałek?
Na ekonomii Anthony - nasz wykładowca - wszedł podczas przerwy na stronę internetową wydziału i naszego kierunku. Był bardzo zaskoczony, kiedy okazało się, że jeden z naszych kolegów jest właśnie zalogowany...
Wieczorem na chórze śpiewaliśmy "Bless us all" z Muppetów. Po jednek ze zwrotek szef basów szepnął do mnie: "That's great, man!". Zapewne był to czysty przypadek, ale i tak było mi miło.
Jeszcze późniejszym wieczorem wróciłem do pokoju, zostawiłem plecak, wziąłem mince pies oraz flapjacks i udałem się do Chrisa. Solenizant i sąsiedztwo już tam byli i oglądali Piratów z Karaibów 2. Przyłączyłem się na jakiś czas - w końcu sąsiad niecodziennie ma 20 urodziny. Ciasteczka okazały się bardzo dobre, zwłaszcza mince pies. "They are very good" powiedział Chris po skosztowaniu.
Na filozofii mówiliśmy o Machiavellim. Profesor zadał pytanie: Musicie wybrać - zabić jednego człowieka lub ocalić i tym samym skazać na śmierć 3000 ludzi. Jaka jest wasza decyzja? Nie wiedziałem co zrobić. Większość sali zabiła człowieka. A gdyby ludzi było 1000? 100? 20? 5? Las rąk zmalał, ale kilka osób wciąż trzymało dłonie w górze. Czy można ludzkie życie liczyć jak pudełka zapałek?
Na ekonomii Anthony - nasz wykładowca - wszedł podczas przerwy na stronę internetową wydziału i naszego kierunku. Był bardzo zaskoczony, kiedy okazało się, że jeden z naszych kolegów jest właśnie zalogowany...
Wieczorem na chórze śpiewaliśmy "Bless us all" z Muppetów. Po jednek ze zwrotek szef basów szepnął do mnie: "That's great, man!". Zapewne był to czysty przypadek, ale i tak było mi miło.
Jeszcze późniejszym wieczorem wróciłem do pokoju, zostawiłem plecak, wziąłem mince pies oraz flapjacks i udałem się do Chrisa. Solenizant i sąsiedztwo już tam byli i oglądali Piratów z Karaibów 2. Przyłączyłem się na jakiś czas - w końcu sąsiad niecodziennie ma 20 urodziny. Ciasteczka okazały się bardzo dobre, zwłaszcza mince pies. "They are very good" powiedział Chris po skosztowaniu.

3 Comments:
"Śniadanko z Panem Bogiem" zamieniłeś na "Śniadanko z Hiszpańskim"? :)
Nie. Powstało "Sniadanko con Senior":)
Czytasz Stary Testament po hiszpańsku :o ? :)
Prześlij komentarz
<< Home