Dzień 47 - środa
Na 11 poszedłem na spotkanie Investment Club. Okazało się jednak, że zostało przełożone na następny dzień. Nie ma jednak tego złego: w bibliotece zawsze czeka na mnie Financial Times (którego przejrzenie i przeczytanie tego, co mnie dotyczy zajmuje mi już tylko pół godziny). Potem zaczęła się walka z książką Tobina. Ten stary Keynesista powołuje się na teorie swojego mistrza, których ja niestety jeszcze nie znam...stąd też powrót do dawnego tempa czytania...
Religions and conflicts jak zawsze ciekawe - szkoda tylko, że nie mam czasu czytać wszystkich tych książek, które Ojciec Vlad poleca.
Potem wróciłem do campusu i dodałem sobie energii makaronem na słodko, po raz kolejny wspominając czasy utraconego dzieciństwa na Chopina 17...resztę makaronu zostawiłem w lodówce z myślą o zupie mlecznej, kolejnym kwiatku z Ogrodu Wspomnień...
Chciałem wyjść o właściwej godzinie, żeby nie spieszyć się na spotkanie HARCu (History and Arts Research Centre) - tego środowego wykładu. Z nieznanych mi powodów jednak czas między spojrzeniem na zegarek, a wyjściem z pokoju jest 3 razy dłuższy, niż być powinien. Toteż (po raz kolejny) biegłem. Może to i dobrze? W końcu sport to zdrowie...
Wykład okazał się decyzją absurdalną. Tematem była twórczość kobiet w Afryce na przykładzie Nigerii po uzyskaniu niepodległości; ponadto prezentowała go anglistka z Nigerii właśnie - jaj akcent pozostawiał jednak wiele do życzenia, a co gorsza - zrozumienia; i wreszcie - swój wykład odczytała, nie przedstawiała...cóż mogłem na to, że mój zbuntowanu umysł po 30 minutach zaczął się wyłączać? Że głowa, w geście protestu, opadała na dół?
W oczekiwaniu na karate po raz kolejny zmierzyłem się z Tobinem. Jeśli będziemy się zmagać po 30 stron dziennie, to może tą walkę da się wygrać...
Trening był naprawdę satysfakcjonujący. Nie będę się rozpisywał, podam tylko listę powodów:
- naprawdę się zmęczyłem
- porządnie się rozciągnąłem
- ćwiczyliśmy cos nowego: 2 rodzaje kopnięć
- robiliśmy niesamowite pompki: z przyklaskiem i podrzuceniem nóg jednocześnie (Staszek, pozdrawiam!): wprawdzie tylko 10, ale wystarczyło.
A reszta niech spoczywa w mrokach dziejów. I haven't done no aromatic rings. Neither haven't I done meringues.
Religions and conflicts jak zawsze ciekawe - szkoda tylko, że nie mam czasu czytać wszystkich tych książek, które Ojciec Vlad poleca.
Potem wróciłem do campusu i dodałem sobie energii makaronem na słodko, po raz kolejny wspominając czasy utraconego dzieciństwa na Chopina 17...resztę makaronu zostawiłem w lodówce z myślą o zupie mlecznej, kolejnym kwiatku z Ogrodu Wspomnień...
Chciałem wyjść o właściwej godzinie, żeby nie spieszyć się na spotkanie HARCu (History and Arts Research Centre) - tego środowego wykładu. Z nieznanych mi powodów jednak czas między spojrzeniem na zegarek, a wyjściem z pokoju jest 3 razy dłuższy, niż być powinien. Toteż (po raz kolejny) biegłem. Może to i dobrze? W końcu sport to zdrowie...
Wykład okazał się decyzją absurdalną. Tematem była twórczość kobiet w Afryce na przykładzie Nigerii po uzyskaniu niepodległości; ponadto prezentowała go anglistka z Nigerii właśnie - jaj akcent pozostawiał jednak wiele do życzenia, a co gorsza - zrozumienia; i wreszcie - swój wykład odczytała, nie przedstawiała...cóż mogłem na to, że mój zbuntowanu umysł po 30 minutach zaczął się wyłączać? Że głowa, w geście protestu, opadała na dół?
W oczekiwaniu na karate po raz kolejny zmierzyłem się z Tobinem. Jeśli będziemy się zmagać po 30 stron dziennie, to może tą walkę da się wygrać...
Trening był naprawdę satysfakcjonujący. Nie będę się rozpisywał, podam tylko listę powodów:
- naprawdę się zmęczyłem
- porządnie się rozciągnąłem
- ćwiczyliśmy cos nowego: 2 rodzaje kopnięć
- robiliśmy niesamowite pompki: z przyklaskiem i podrzuceniem nóg jednocześnie (Staszek, pozdrawiam!): wprawdzie tylko 10, ale wystarczyło.
A reszta niech spoczywa w mrokach dziejów. I haven't done no aromatic rings. Neither haven't I done meringues.

7 Comments:
TOBIN TO NIE KEYNESISTA!!! TO NEOKEYNESISTA- oni podjęli próbę wzbogacenia analizy Keynes'a o podstawy mikroekonomiczne!!
Wiem to bo przerabiamy teraz nurty ekonomiczne i uczę się tego na kolokwium :)
Kajam sie za wstyd i gorycz, za niewywazenie racji.
W blad wprowadzily mnie wlasne slowa Tobina, ktory w "Full employment and growth" krytykowal Neokeynesistów (tych bardzo wspólczesnych) w opozycji do tego, czym tak naprawde jest Keynesism i jak on to rozumie.
Poza tym slowo stary mialo raczej znaczyc zagorzaly albo zawziety niz przypisywac go do konkretnego nurtu.
Tak z ciekawosci zapytam - wy ( Michal, Abdel) musicie na ekonomii czytac jakies ksiazki tych autorow czy tylko notatki i podreczniki?
hmm podręczniki czasem, notatki ciągle, a książek żadnych - my to mamy tylko nakreślone (na AE w Katowicach)
Jak ja wam wspolczuje ;p ujujujujuj..
[nonono mode on]
"Neither haven't"?
[nonono mode off]
e tam mikroekonomiczna była fajna :D:D:D... dziś miałem kolosa.. liczę na 4,5 :)
Chyba w Anglii zaczęły się studia na 100 %, bo tak dużego opóźnienie w blogach nie było od ponad stu odcinków...
T
Prześlij komentarz
<< Home