The Conquest of England

Relacje z frontu na Wyspach.

Nazwa:
Lokalizacja: Poland

wtorek, listopada 14, 2006

Czwartek - dzień 48

Cóż mogę napisać - dzień jak codzień. Zatem skupimy się na ciekawszych wydarzeniach.

Popołudniu udałem się na spotkanie Investment Club. Nie odbyło się ze względu na zamieszanie na wyższych szczeblach. Cóż, raport tygodniowy trzeba będzie zrobić na nowo...

W zamian za to znów poczytałem Financial Timesa. Chyba zaczyna mi to wchodzić w nawyk, z czego się bardzo cieszę - to moja pierwsza gazeta, którą czytam regularnie (od czasów Świata Gier Komputerowych...).

Karate było bardzo zaskakujące niż sądziłem (--> ..:://Krzepki Staruszek\\::..). Oprócz tego znowu trening powoli zbliżał się do realnej walki - jest to dużo bardziej nieprzewidywalne i wymagające niż sądziłem.

Po powrocie do byłem z Chrisem i Wan Yung na pieczenie. Po 2 godzinach stworzyliśmy aromatyczne obwarzanki, a z pozostałego białka zaczęliśmy robić bezy...przepis podawał 45 minut suszenia. Niestety przepis mylił się - zajęło to conajmniej półtorej godziny...Pierwsze ciasteczka były bardzo smaczne,natomiast bezy - dobre, bo własne.

Znów poszełdem spać póżno...ale tym samym zakończyłem tygodniowy maraton pieczenia słodkości.

2 Comments:

Blogger Unknown said...

za czesto piszesz o slodkosciach:P nam sie wyrobi nawyk bezwarunkowy nadmiernej produkcji amylazy:P(co by tez zaszalec i podkreslic jaki to profil:P)slinowej:)

3:20 PM  
Blogger Staszek said...

Na psychologii też jest o amylazie. ;-)))

7:57 AM  

Prześlij komentarz

<< Home