Walka o Kopenhagę
Minuta po minucie, godzina po godzinie. Cały czas trwała walka z tysiącami małych, czarnych stworzeń, które musiałem do jutra pokonać. Pogrupowane w 55 formacji, skutecznie związały mnie walką przez cały dzień. Najtrudniejsze do odparcia były jednak ich niewidoczne fale bojowe. Raz na godzinę wystrzeliwały we mnie promień, który skutecznie usypiał mnie na 5-10 minut, przez co konflikt pochłaniał coraz więcej niewinnych minut. Prawdziwa eskalacja nastąpiła jednak po zmroku, kiedy wyczerpane już ciało zaczęło wołać o zawieszenie broni, a oczy wznosiły w górę białą flagę. I wtedy stał się cud - jak grom z jasnego nieba przyszła informacja z bazy: ostateczna bitwa zostanie rozegrana jutro. Chwiejne zawieszenie broni zostało przeforsowane i reszta nocy pozwoliła obu stronom odpocząć po zaciekłej walce.

0 Comments:
Prześlij komentarz
<< Home