Kontekst
Piotr Andrzejewski
Podbój
(Marsz Słowianina)
Nad morzem cichym i zimnym
Wznosi się skała dość stara
Dla jednych jest światem prawdziwym,
Dla drugich to sen, mglista mara
Tam też nowe szlaki życia przeciera
Nasz Przyjaciel, orator
Całkiem sam jest już teraz
Ten Homo ludens, ten Homo viator
Idzie dalej niezłomny
Choć czas szybko mija
W ręku cyrkiel ogromy
Przyczółki kolejne zdobywa
Chociaż wokół zwierząt bez liku
Ani myśli wracać z powrotem
Wśród stad zajęcy, królików
Staje się Vilkiem, kurą i szopem
Wiatr wzmaga się, oczy smaga
Doskwierać zaczyna zmęczenie i bród
I idzie dalej, choć nikt nie pomaga
By duszy wieczny zaspokoić głód
Na szczyt wiele jest dróg
Niektóre kończą się ślepo
Przeszedłby wszystkie gdyby mógł
A przejść może tylko jedną
Szczyt jeszcze skryty w chmurach
Przed nadziei wzrokiem się kryje
Lecz na twarzy uśmiech, nie mina ponura
On wie, że go kiedyś podbije.

0 Comments:
Prześlij komentarz
<< Home