Dzień 30 - niedziela
Ranek. Zaczęła się walka (--> ..:://Bitwa o Kopenhagę\\::..).
W przerwie poszedłem na mszę. Jest trochę lepiej niż na początku - śpiewamy już psalmy. Ale to ciągle jeszcze nie to... po mszy porozmawiałem z kilkoma osobami i poznałem kolejną Polkę. Potem przyszedł czas na trening. Bardzo się cieszę, że mam treningi właśnie w niedzielę. Dzięki temu moge zachować właściwy porządek świętego dnia - najpierw msza, potem sztuki walki. Tak, jak dawniej.
Wieczór. Razem z Lois pieczemy chleb (--> ..:://Lembas\\::..).
Walka trwa dalej...
War...war never ends...
W przerwie poszedłem na mszę. Jest trochę lepiej niż na początku - śpiewamy już psalmy. Ale to ciągle jeszcze nie to... po mszy porozmawiałem z kilkoma osobami i poznałem kolejną Polkę. Potem przyszedł czas na trening. Bardzo się cieszę, że mam treningi właśnie w niedzielę. Dzięki temu moge zachować właściwy porządek świętego dnia - najpierw msza, potem sztuki walki. Tak, jak dawniej.
Wieczór. Razem z Lois pieczemy chleb (--> ..:://Lembas\\::..).
Walka trwa dalej...
War...war never ends...

1 Comments:
własciwy tekst powinien brzmieć: war....war never CHANGES a tak pozatym to feichang hao masz ten blog! :)
Prześlij komentarz
<< Home