Dzień 14 - piątek
Minęły 2 tygodnie. Pewnie najdłuższe dwa tygodnie moich angielskich studiów, bo z doświadczenia wiem, że w trakcie nauki czas zwykle przyspiesza...ale może to i dobrze - przecież i tak wyglądam w przyszłość, czekając na wykupiony już lot do Polski.
Dziś miałem ostatni z 4 obowiązkowych przedmiotów - Economic Workshop. Na cały rok przewidziane jest 20 godzin wykładów, 20 godzin ćwiczeń i 19 wykładowców. Każde zajęcia dotyczyć będą innego aspektu ekonomii, spojrzenia na jej problemy z różnych perspektyw. I, co zaskakujące, nie ma żadnych obowiązkowych lektur.
Po zajęciach poszedłem na zakupy do Wiadomego Sklepu, odpowadzając po drodze Saszę na pociąg do domu, do Manchesteru.
W Wiadomym Sklepie przeprowadziłem dokładną analizę porównawczą cen oraz ekspertyzę przecen i promocji. Wyszedłem po 46 minutach, zostawiając w kasie 23 funty. Teraz niechby i wojna przyszła - przeżyję. Przed sklepem zrozumiałem, że 4 siatki będę musiał osobiście zanieść do domu. Zacząłem żałować kupionych na przecenie puszek z zupami... ( --> ..:://Droga przez mękę\\::..)
Wieczorem poszedłem jeszcze do Joe'go (--> ..:://Wesoły Joe\\::..) (de facto nazywa się Joel, ale chyba nie ma to znaczenia) omówić jutrzejsze smażenie naleśników (--> ..:://Gdzie kucharek 7\\::..).
Dziś miałem ostatni z 4 obowiązkowych przedmiotów - Economic Workshop. Na cały rok przewidziane jest 20 godzin wykładów, 20 godzin ćwiczeń i 19 wykładowców. Każde zajęcia dotyczyć będą innego aspektu ekonomii, spojrzenia na jej problemy z różnych perspektyw. I, co zaskakujące, nie ma żadnych obowiązkowych lektur.
Po zajęciach poszedłem na zakupy do Wiadomego Sklepu, odpowadzając po drodze Saszę na pociąg do domu, do Manchesteru.
W Wiadomym Sklepie przeprowadziłem dokładną analizę porównawczą cen oraz ekspertyzę przecen i promocji. Wyszedłem po 46 minutach, zostawiając w kasie 23 funty. Teraz niechby i wojna przyszła - przeżyję. Przed sklepem zrozumiałem, że 4 siatki będę musiał osobiście zanieść do domu. Zacząłem żałować kupionych na przecenie puszek z zupami... ( --> ..:://Droga przez mękę\\::..)
Wieczorem poszedłem jeszcze do Joe'go (--> ..:://Wesoły Joe\\::..) (de facto nazywa się Joel, ale chyba nie ma to znaczenia) omówić jutrzejsze smażenie naleśników (--> ..:://Gdzie kucharek 7\\::..).

0 Comments:
Prześlij komentarz
<< Home