Dzień 96 - czwartek
Wcześniej pozbawili nas prądu. Siedzieliśmy w ciemnościach i patrzyliśmy na siebie wilkiem, bo nikt nic nie jadł od wielu godzin. A teraz to. Wczoraj powiedzieli, że wody nie będzie przez pewien czas po czym pokazały się te kartki! Stop! Zabrania się korzystać z wody! Trwa proces chlorowania! Nie mieliśmy co pić. Każdy snuł się, zaspany i niemyty, bo od samego już rana zamknęli prysznice i umywalki. Prawdziwy dramat rozegrał się dopiero po południu. Woda nadal była odcięta, a wszystkie rodzaje obiadu, jakie mogłem sobie przyrządzić, wymagały gotowania. Sytuacja stawała się naprawdę zła, kiedy przypomniałem sobie o skarbie, który miałem z zamrażalniku. Bigos! Błogosławiony bigos, który wystarczy podgrzać! Polskie złoto i sól ziemi!*
* troszkę koloryzowałem, za to jak brzmi! ale wody naprawdę nie był przez cały dzień;
* troszkę koloryzowałem, za to jak brzmi! ale wody naprawdę nie był przez cały dzień;

0 Comments:
Prześlij komentarz
<< Home