The Conquest of England

Relacje z frontu na Wyspach.

Nazwa:
Lokalizacja: Poland

poniedziałek, października 09, 2006

Wesoły Joe

Wesoły Joe to student pierwszego roku historii. Oprócz nieciekawych cech typu czarne włosy, średni wzrost, przeciętna budowa ciała warto wymienić bródkę, którą zapuszcza oraz pewną specyficzna cechę. Mianowicie Joe mówi dość szybko i nie zawsze uda mi się w porę zrozumieć, o czym mówi.W tym przypadku nie wystarczy niestety radosne potakiwanie głową i uśmiechanie się. Joe bowiem od czasu do czasu, zupełnie niespodziewanie, wybucha śmiechem z własnego zartu. Moje neurony lustrzane rozgrzewają się wtedy do czerwoności a część mózgu odpowiedzialna za refleks i postrzeganie pęcznieje. Póki co udaje mi się zachowywać pozory - śmieję się niemal równo z nim.

Dziś spotkaliśmy się wieczorem, żeby omówić jutrzejsze wspólne smażenie naleśników. Właściwie staliśmy na korytarzu tuż przed jego pokojem. Nie chciałem sugerować wejścia - może takie są tutejsze zwyczaje....po pół godzinie juz mieliśmy się rozejść, kiedy Joe stwierdził, że pójdzie ze mną. Chciał "tylko zobaczyć gdzie mieszkam". Nie wypadało przecież jednak zamknąć drzwi przed nosem, dlatego zaprosiłem go do środka. Okazało się, że jest nie tylko wesoły, ale i ciekaw(sk)y. Zaczął pytać o różne elementy mojego pokoju: do kogo wysyłam kartki, czy ta książka to Bibia itd. Kiedy zauważył moje karteczki z definicjami porozlepiane po ścianach, zaczął mnie przepytywać z podstaw ekonomii. Oczywiście było to fajne i bardzo miłe. Po pół godziny jednak zacząłem czuć się nieswojo. Dlatego też, gdy trafiła się szansa, nie wahałem sie ani chwili. Joe wspomniał, że ma przewodnik po Biblii i może mi pokazać, jeśli chcę. Jakże mółbym nie chcieć! Już po chwili z prawdziwym entuzjazmem wspinałem się za nim po schodach! W pokoju Joe'go obejrzałem jeszcze klika innych książek i już już zbierałem się do wyjścia, kiedy niebacznie zapytałem o plakaty. Jeden z nich przedstawiał jakiś zespół...Joe miał ten zespół i zechciał mi go zaprezentować.. dopiero po drugiej piosence udało mi się grzecznie pożegnać i wrócić do siebie.