The Conquest of England

Relacje z frontu na Wyspach.

Nazwa:
Lokalizacja: Poland

środa, listopada 01, 2006

Przemyt?

Jestem na ekonomii, więc muszę sobie zadać to pytanie: czy uczciwe jest kupowanie towarów w Polsce za bezcen i sprzedawanie ich w Anglii z 3- lub 4-krotnym przebiciem w kontekście:
- ekonomicznym?
- prawnym?
- etycznym?

Chodzi np. o alkohol, kóry jest tu przynajmniej 3 razy droższy.


Jeśli chodzi o ekonomię, potrafię znaleźć pewne uzasadnienie dla tego rodzaju praktyk - cła i akcyza to przecież interwencja państwa w gospodarkę, co jest przeszkodą w powstawaniu międzynarodowego wolnego rynku. Dlatego też, oszukując państwo, działałbym na rzecz wonego handlu i zmniejszania nierówności cenowych (teoretycznie zmniejszy się popyt na towary angielskie, więc spadnie ich cena, a zwiększy się zapotrzebowanie na ich polskie odpowiedniki, których cena przez to wzrośnie).

Drugim argumentem jest handel internetowy. Gdybym bowiem sprzedawał na Allegro czy EBayu np. MP3 Playery, które w Polsce kosztują średnio ok. 40 funtów (240zł), a w Anglii 60 funtów, to poprzez aukcję internetową (o ile się nie mylę) omijam koszty cła czy innych opłat przy przewożeniu między krajami. Czyli podobnie powinno być w teorii z wszystkimi towarami - w tym z alkoholem. Jeśli to prawda, to znaczy chyba, że jest luka w przpisach, ale tak czy siak mógłbym mój mały handel prowadzić legalnie.

W ujęciu prawnym sprawa jest podobna. Jestem uprawniony np. do przewożenia 10 paczek papierosów "do konsumpcji własnej lub na prezenty". Zresztą, czytajcie sami:

"From 1 May 2004, the UK is maintaining limits on the amount of cigarettes and some tobacco products that travellers are able to bring in to the UK for own use from eight Member States, without paying UK duty.

The limits are:

  • Hungary, Latvia, Lithuania, Poland, Slovakia and Slovenia - 200 cigarettes."
"
If you bring in goods on which tax has been paid in an EU country, you do not have to pay any tax or duty on them in the UK. However any alcohol or tobacco you bring in must be for your own use and transported by you.

Own use’ includes goods for your own consumption and gifts. If you bring in goods for resale, or for any payment, even payment kind, they are regarded as being for a commercial purpose."

"If you are caught selling alcohol or tobacco goods they may be seized, and for a serious offence you could get up to seven years in prison."

Zatem łamię prawo. Oczywiście jest zupełnie nierealne, że zostanę złapany na szmuglowaniu kilku paczek papierosów czy buteek wódki co pół roku, ale fakt pozostaje faktem - w ujęciu prawa jestem przestępcą. I tutaj wracamy znów do poprzedniego problemu - czy takie prawo jest właściwe? Może sprawiedliwsze jest właśnie łamanie go, co na kształt obywatelskiego oporu?

Nawet gdybym mógł legalnie przewieźć i sprzedać jakieś towary, pozostaje jeszcze kwestia zysku. Musiałbym - oficjalnie - zapłacić podatek od przychodu. W przeciwnym wypadku staję się częścią czarnego rynku. I chociaż w sensie ekonomicznym nie jest to może złe (zwiększa przecież światową wartość handlu i obrotu), to w ujęciu prawa jestem skreślony.

Wszystko to jednak nie daje na razie odpowiedzi na to, co powinienem zrobić. Właściwie póki co nie czuję się zobowiązany do przestrzegania przepisów celnych Wielkiej Brytanii. Jestem przecież racjonalnym konsumentem, który dąży do maksymalizacji zysków...

Ostani i najtrudniejszy casus - etyka. Przewożenie tu papierosów z óry odrzuciłem, bo byłoby to naprawdę chore, gdybym z jednej strony potępiał papierosy i palaczy, a z drugiej sam ich zaopatrywał. Ale na pewno znajdą się towary moralnie nieutralne, które mógłbym przewozić (ubrania, aparaty, płyty itd.). Nie chcę jednak zaczynać swoich zarobków od pieniędzy zarobionych nielegalnie. Czytałem kiedyś, żeby oddać cesarzowi, co cesarskie, a Bogu,co boskie. Czuję się więc zobligowany do przestrzegania prawa handlowego, nawet jeśli mam do niego zastrzeżenia. Św. Augustyn mówił, że każdy porządek i władza powinna być respektowana, bo jest lepsza niż brak władzy. Też prawda. Poza tym - w ujęciu ludzkim - jakoś trudno byłoby mi zarabiać na sąsiadach (chociaż właściwie zysk byłby obustronny).

Piszcie proszę co sądzicie na ten temat (argumenty w którejś z powyższych kwestii mile widziane i wskazane)

9 Comments:

Anonymous Anonimowy said...

"Musiałbym - oficjalnie - zapłacić podatek od przychodu. W przeciwnym wypadku staję się częścią czarnego rynku. "

WCALE NIE. dopoki nie zarabiasz wiecej niz 419 (chyba) funtow nic nie musisz placic, tymbardziej ze nie masz NINu ktory zaopatruje cie w prawo do uslug medycznych (masz je bo jestes studentem ale to inna sprawa)

5:52 PM  
Anonymous Anonimowy said...

Tak, to odwieczne dylematy - czy wolny handel w interesie całej ludzkości moze być ograniczany przez poszczególne kraje ? Z jednej strony katedry i politycy głoszą pełne poparcie dla wolnego handlu, a z drugiej rośnie ilość ograniczeń.Wszędzie - bogaty świat boi się wolnej konkurencji i w imię ochrony swoich obywateli wprowadza limity. Szukaj innych - legalnych źródeł dochodów...

8:56 PM  
Anonymous Anonimowy said...

Tak, to trudny dylemat każdego ekonomisty. Czy popierać wolny handel w interesie całej gospodarki świata, czy też głosować za limitami i ograniczeniami, które tak ochoczo wprowadzają politycy w rzekomym interesie swoich obywateli. Przepisy mówia jasno - na swój użytek, a więc sprzedaż jest handlem, który jest opodatkowany. A wolna kwota jest i tak symboliczna.Musisz więc chyba szukac innych źródeł dochodów - legalnych i etycznych.A koledze tanią paczkę Mallboro z Polski podaruj w prezencie.

9:04 PM  
Anonymous Anonimowy said...

xxx

9:05 PM  
Anonymous Anonimowy said...

Dylemat jest dość istotny: czy w dzisiejszym świecie piękne idee wolnego handlu są jeszcze coś warte, jezeli bogaty świat zamyka się i wprowadza limity w rzekomym interesie swoich obywateli. Więc chyba tanią paczkę Mallboro z Polski daj Jamesowi w prezencie i szukaj innego żródła dochodów - legalnych, etycznych i opodatkowanych. 419 funtów to i tak dość niski limit...

9:14 PM  
Blogger Unknown said...

Mój punkt widzenia jest dość nieskomplikowany. Jak przystało na polskiego studenta uważam że tego rodzaju zarobek - nie będący przecież wielkim interesem, można zaliczyć na poczet Twojego "kieszonkowego".

nota bene
wg. jednego ze słowników longmanowskich."commercial product - one that is produced and sold in [/B]large[/B] quantities"

Możńa więc stwierdzić (tylko odrobinę naginając prawdę, iż ten proceder nie jest nielegalny, gdyż:

a) nie sąto ilości "commercial" jak zaznaczono w przepisie

b) wwozisz na własny użytek - użytek sprzedaży. W teorii wygląda to tak, iż wwozisz towar, który możesz mieć nawet zamiar użyć samemu, ale po przekroczeniu granicy wpadasz na pomysł że już nie chcesz tego mieć i można to komuś odstprzedać. Nie możesz przecież wrócić i prosićo oclenie towaru który już jest w Anglii :-D

10:21 AM  
Anonymous Anonimowy said...

mnie tam bardziej obchodzi aspekt etyczny a nie ta cala gospodarka ;) moze to niedobrze? jak piszesz korzysc jest obustronna wiec wszystko zalezy od rodzaju zlecenia ;) bo jesli ktos Cie prosi o jakis drobiazg to jasne jest ze mu go podarujesz w prezencie ale jesli ktos chcialby 10 butelek zubrowki to przeciez Ty to musisz jakos dowiezc prawda? wiec jakas prowizja musi byc :D tylko nie pamietam ile litrow alkoholu mozna wwozic.. ale chyba sporo..
PS myslalam ze jeszcze jestes w Polsce :D a Ty tak na krotko tu wpadles My tu mamy wolne do pon :)

2:44 PM  
Anonymous Anonimowy said...

a my nie, ale za to potem mamy 30 (!!) dni przerwy swiaecznej, nie mowiac juz o 30 (!!) dniach przerwy na wielkanoc.

LIFE IS BEAUTIFUL

zwlaszcza jak sie ma egzaminy raz w roku a o kolokwiach nikt tu nie slyszal :D
(wiem, chwale sie, ale co z tego? ;) )

3:00 PM  
Anonymous Anonimowy said...

"Drugim argumentem jest handel internetowy. Gdybym bowiem sprzedawał na Allegro czy EBayu np. MP3 Playery, które w Polsce kosztują średnio ok. 40 funtów (240zł), a w Anglii 60 funtów, to poprzez aukcję internetową (o ile się nie mylę) omijam koszty cła czy innych opłat przy przewożeniu między krajami. Czyli podobnie powinno być w teorii z wszystkimi towarami - w tym z alkoholem. Jeśli to prawda, to znaczy chyba, że jest luka w przpisach, ale tak czy siak mógłbym mój mały handel prowadzić legalnie."

Bzdura ;-) handel na alegro jest tak samo obłożony cłem, podatkiem i innymi opłatami. W myśl polskiego prawa którego jesteś podmiotem w przypadku jeżeli sprzedawał byś przedmioty które nie były używane przez okres co najmniej pół roku podajże byłbyś płatnikiem podatku dochodowego.

Oczywiście to tylko teoria ;-)

Pozatym czy ty trzymasz się prawa ? Zawsze jeździłeś bez biletu ^^

9:03 PM  

Prześlij komentarz

<< Home