The Conquest of England

Relacje z frontu na Wyspach.

Nazwa:
Lokalizacja: Poland

wtorek, października 31, 2006

Dzień 34 - czwartek

Dobra, przyznam się szczerze - jest noc z poniedziałku na wtorek, godzina jak widać powyżej. Ale z czasem nie wolno igrać, więc opisuję jak należy, po kolei. Nie pytajcie, czemu tak późno - sam nie potrafię tego pojąć.

Poranek spędziłem na analizie fundamentalnej, proporcjonalnej i technicznej firmy Hanesbrands Inc. Z czterogodzinnej walki z wykresami, kolumnami cyferek i stronami raportu powstała jedna kartka treściwej - mam nadzieję - analizy. W południe skończyłem to zadanie domowe i zrobiłem sobie obiad. Jak pewnie pamiętacie, ten tydzień upływa pod hasłem redukcji zasobów, więc po raz drugi (i jak się miało okazać - nie ostatni) zrobiem sobie makaron na słodko. Prostota tego posiłku, a zarazem jego skuteczność w zaspokajaniu głodu jest niepowtarzalna. A może to tylko mój apetyt na cukier się odzywa?

Economic Philosophy sprawiło, że moje postrzeganie świata po raz kolejny się zachwiało. Dlaczego? Ano posłuchajcie. Najpierw rozmawialiśmy o zaletach wolnego rynku i jego przewagach w stosunku do rządu wtrącającego się w godpodarkę. Wszystko w oparciu o Friedmana i jego książkę, którą na tym prestiżowym kursie ekonomii zechciała przeczytac zaledwie połowa osób. Później jednak zostalismy podzieleni na 2 grupy, żeby przystąpić do ostatecznej walki na argumenty: "czy zalegalizować narkotyki?". Broniłem słusznej sprawy, ale mimo że sięgałem do różnych aspektów ekonomii, atakowałem z flanki tezami z pogranicza psychologii i socjologii, byłem skazany na klęskę. Okazało się, że w ujęciu ekonomicznym i światowym lepiej jest, jeśli narkotyki sa legalne...Platon miał chyba rację - ludźmi powinni rządzić Ci, którzy wiedzą lepiej...

Investment Course był mniej ciekawy, ale ogłoszono listę zwycięzców konkursu na wybór najbardziej zyskownej spółki. Pierwszą nagrodę - 60 funtów - wygrał chłopak, który 3 dni wcześniej, w odpowiedzi na informację o znalezieniu nowego miejsca występowania ropy, zaiwestował w jakąs spółkę naftową. W ciągu 72 godzin zyskał przeszło 17%...mój czas też kiedyś przyjdzie.

Trening był, jak zawsze, bardzo satysfakcjonujący (czytaj: męczący). Sensei zaczął stosować nam system nagród za "nie-dawanie-z-siebie-wszystkiego". Są to mianowicie pompki na kostkach. Sam sensei trochę oszukuje, bo nie wyprostowuje do końca rąk, ale mimo to liczy,ku mojemu zadowoleniu i westchnieniom pozostałych, do kilkudziesięciu.
Co zabawne, biegnąc na trening wypadł mi po drodze pas od kimona. Wróciłem więc tą samą drogą do uniwersytetu i znalazłem go tuż przed budynkiem wydziału. Całe szczęście.

1 Comments:

Blogger Staszek said...

Te narkotyki w sam raz pasują na grudzień. ;>

5:21 PM  

Prześlij komentarz

<< Home