Misja: Pranie
Jest coś nieuniknionego w życiu studenta. Jak gdyby historia dni zdeterminowana ręką losu, fatum ciążące nad tragiczną osobą młodego człowieka. Czy to Mojry przędące swą śmiercionośną i zyciadajną nić czy też ślepe koło fortuny sprawia, że sprawy toczą się inaczej niż chcemy, postępując za każdym razem podobnym schematem? A może to żelazna logika dziejów, buddyjskie prawo Karmy i wynikające z niego następstwa sprawiają, że pewne nasze decyzje i przedsięwzięcia funkcjonują na innej płaszczyźnie, niezależnej od realnego świata? Czy może wreszcie Bóg stawia przed nami dni próby, by uczynić nas pookornymi wobec Jego wyroków?
Dziś postanowiłem zrobić pranie. Jest to decyzja o tyle zaskakująca, że wcześniej ograniczałem się zawsze wyłącznie do rozwieszania wypranych wcześniej ubrań. Czy winienem być dumny z tego, że dziś w pełni świadomie i zdając sobie sprawę z konsekwencji kupiłem wieszak do suszenia ubrań? Nie sądzę - wszak nie oznacza to wcale, że będę owo pranie robił...ileż to ludzkich marzeń spełzło na niczym, zawisło w próżni chęci i silnej woli właśnie dlatego, że zabrakło owego kluczowego elementu, jakim jest ludzka determinacja! Jakże inaczej mógłby wyglądać świat i ludzkie społeczeństwo, gdyby nie krępujące je więzy człowieczego niezdecydowania i wspomniane wyżej przejmujące do głębi doświadczenia nieodpartej Mocy, Losu, który predensynuje nasze działania niezależnie od płomiennych chęci!
Cóż mogłem na to, że wychowano mnie według zasad szacunku i pomocy innym ludziom? Kiedy nadesżła pora na pranie, które z żelazną determinacją chciałem wprowadzić w czyn, do okna zapukały 4 niewiasty. Po krótkiej rozmowie okazało się, że ich przyjaciółka leży w pokoju z kontuzją nogi. Nikt się nią dotychczas nie zajął. Czyż miałem wybór w obliczu takich okoliczności? Jakaż przepaść tworzy się w takich chwilach między duszą a ciałem, płaszczyzną materialną i metafizyczną! Nie ważne co chiałbym zrobić w takiej chwili - skazany byłem na jedną tylko możliwość. Mechanicznie chwyciłem apteczkę i poszedłem do pokoju nieszczęsnej dziewczyny. Leżała na łózku z opuchniętą, czerwoną kostką. Ręcę same odnalazły Altacet i kompres i zgoła niezależnie ode mnie robiły to, czego wymagała sytuacja. Później nie wypadało wyjść bez słowa, więc zostałem i poznałem kilka nowych imion. Cóż, odbyło się to jednak kosztem prania, które chcialem zrobić za wszelką cenę jeszcze dziś.
Czy jednak historia nie daje nam za przykład nielicznych szczęśliwców, którzy poprzez błąd w boskich planach lub nieznane nam, ludziom, okoliczności przełamali tragiczną podłegłość ziemskiego życia? Czyż nie dany nam został za przykład bohaterów, którzy zdołali przełamać tę barierę? Otóż i mnie dane dziś było zmierzxyć się z kosmiczną siła przeznaczenia, doświadczyć psychomachii, w której, niczym w gnostyckich naukach, duchowość ściarała się z materią.
I oto niemożliwe stało się możliwe! Wyłom w strukturze przeznaczenia pozwolił na wyjście poza swą ludzką małość, sięgnięcie ponad i osiągnięcie własnego celu. Uwieczniłem ten moment, by był dla potomnych dowodem na to, że prawdziwie można być sobą i o sobie samym decydować:
Dziś postanowiłem zrobić pranie. Jest to decyzja o tyle zaskakująca, że wcześniej ograniczałem się zawsze wyłącznie do rozwieszania wypranych wcześniej ubrań. Czy winienem być dumny z tego, że dziś w pełni świadomie i zdając sobie sprawę z konsekwencji kupiłem wieszak do suszenia ubrań? Nie sądzę - wszak nie oznacza to wcale, że będę owo pranie robił...ileż to ludzkich marzeń spełzło na niczym, zawisło w próżni chęci i silnej woli właśnie dlatego, że zabrakło owego kluczowego elementu, jakim jest ludzka determinacja! Jakże inaczej mógłby wyglądać świat i ludzkie społeczeństwo, gdyby nie krępujące je więzy człowieczego niezdecydowania i wspomniane wyżej przejmujące do głębi doświadczenia nieodpartej Mocy, Losu, który predensynuje nasze działania niezależnie od płomiennych chęci!
Cóż mogłem na to, że wychowano mnie według zasad szacunku i pomocy innym ludziom? Kiedy nadesżła pora na pranie, które z żelazną determinacją chciałem wprowadzić w czyn, do okna zapukały 4 niewiasty. Po krótkiej rozmowie okazało się, że ich przyjaciółka leży w pokoju z kontuzją nogi. Nikt się nią dotychczas nie zajął. Czyż miałem wybór w obliczu takich okoliczności? Jakaż przepaść tworzy się w takich chwilach między duszą a ciałem, płaszczyzną materialną i metafizyczną! Nie ważne co chiałbym zrobić w takiej chwili - skazany byłem na jedną tylko możliwość. Mechanicznie chwyciłem apteczkę i poszedłem do pokoju nieszczęsnej dziewczyny. Leżała na łózku z opuchniętą, czerwoną kostką. Ręcę same odnalazły Altacet i kompres i zgoła niezależnie ode mnie robiły to, czego wymagała sytuacja. Później nie wypadało wyjść bez słowa, więc zostałem i poznałem kilka nowych imion. Cóż, odbyło się to jednak kosztem prania, które chcialem zrobić za wszelką cenę jeszcze dziś.
Czy jednak historia nie daje nam za przykład nielicznych szczęśliwców, którzy poprzez błąd w boskich planach lub nieznane nam, ludziom, okoliczności przełamali tragiczną podłegłość ziemskiego życia? Czyż nie dany nam został za przykład bohaterów, którzy zdołali przełamać tę barierę? Otóż i mnie dane dziś było zmierzxyć się z kosmiczną siła przeznaczenia, doświadczyć psychomachii, w której, niczym w gnostyckich naukach, duchowość ściarała się z materią.
I oto niemożliwe stało się możliwe! Wyłom w strukturze przeznaczenia pozwolił na wyjście poza swą ludzką małość, sięgnięcie ponad i osiągnięcie własnego celu. Uwieczniłem ten moment, by był dla potomnych dowodem na to, że prawdziwie można być sobą i o sobie samym decydować:

4 Comments:
Wojtek, nie żeby coś, ale... co piłeś?
Przecież napisał, nie czytasz uważnie postów poniżej. ;)
ja poprosze 2 razy to samo co on brał :P... nie no rozkręca się życie na wyspach... mam nadzieje że nie zapomnni o tym życiu które zostawił tutaj
Jakby to powiedzieć...dobre w buzię są Wasze komantarze;]
Prześlij komentarz
<< Home