Kuchenna przygoda. Dramat w trzech aktach przez życie pisany.
Akt I
Scena I
Niewielka kuchnia. Za oknem powoli zmierzcha i w pomieszczeniu panuje lekki półmrok. Pod ścianą stoją szafki z blatem, na blacie ładnie ułożone: mąka, cukier, jajka, mleko, patelnia, sól i masło. Kawałek dalej przygotowane: dżem Tesco, czekolada do smarowania Tesco oraz miód Tesco. Obok pusty garnek. Po drugiej stronie pomieszczenia stoi, wyeksponowany, piecyk z palnikami. Na szafce wisi samoprzylepna kartka z przepisem na naleśniki. Pośrodku pomieszczenia stoi Wojtek.
Wojtek: Wczoraj się nie udało. Jak dziś też nie wyjdzie, to ja i naleśniki przestaniemy się lubić.
Wojtek wyciąga z szafki plastikowy kubeczek po jogurcie i odmierza właściwe ilości. Potem rozbija jajka o ściankę garnka. Troszkę białka kapie na blat.
Wojtek: Ojej!
Bierze przygotowany uprzednio widelec i miesza ciasto. Cały czas mieszając, podchodzi do okna i zadumany spogląda w dal.
Scena II
Do kuchni wchodzi Jim i Johny.
James: Hello, Voyteck.
Johny: Hi there!
Wojtek: Hello, guys.
Wojtek jeszcze chwilę miesza ciasto.
Johny: So what you're doin', Voyteck?
Wojtek: Pancakes.
Johny: Oh, I see.
Wojtek wkłada garnek z ciastem do lodówki. Potem chowa do szafki wszystkie uprzednio wyłożone produkty i wychodzi.
Akt II
Scena I
Wojtek wchodzi do kuchni. Wyciąga z lodówki ciasto i chwilę miesza, po czym ponownie wyjmuje z szafki masło, patelnię, talerz, sztućce oraz dżem, miód i czekoladę. Rozpala palnik i kładzie na nim patelnię. Potem bierze na nóż trochę masła i próbuje zrzucić je na patelnię.
Wojtek: No dalej...
Nie wychodzi, więc robi to palcem. Podczas, gdy tłuszcz się grzeje, zagląda jeszcze do garnka.
Wojtek: O nie, znowu te grudki.
Po 2 minutach rozlewa pierwszego naleśnika. Tłuszcz skwierczy, naleśnik dymi, a Wojtek czeka. Delikatnie odlepia brzegi widelcem, żeby nie uszkodzić teflonu. Próbuje przerzucić na drugą stronę, ale nie wychodzi, bo naleśnik jest miękki i się zlepia.
Wojtek: O nie, znowu to samo! Kurczę!
Próbuje rozlepić naleśnik, ale patelnia parzy go w palce.
Wojtek: Aj!
Sytuacja powtarza się kilka razy. W końcu Wojtek niecierpliwi się i zostawia naleśnik na patelni.
Wojtek: A smaż się! Spal się!
Po 2 minutach sprawdza i zaskoczony odkrywa, że naleśnik swobodnie jeździ po patelni.
Wojtek: Jest! Udało się! Teraz go przerzucimy.
Wojtek robi lekki zamach i podrzuca naleśnika wysoko ponad patelnię. Naleśnik leci na bok i na dół, ale w ostatniej chwili Wojtek łapie go wolną ręką.
Wojtek: Uff.
Ostatnie naleśniki są już okrągłe i dają się przerzucać, ale Wojtek na wszelki wypadek przekłada je palcami. Patelnia trochę parzy go w palce.
Wojtek: Ojć!
Ostatni naleśnik jest bardzo gruby, bo Wojtek wylał całe pozostałe ciasto.
Wojtek: To wygląda bardziej jak omlet, ale co tam. Najważniejsze, że się udało.
Wojtek z talerzem naleśników w ręce i słoikami z miodem, dżemem i czekoladą w drugiej przechodzi do drugiej części kuchni.
Akt III
Scena I
Wojtek siedzi przy stole. Przed nim talerz pełen naleśników. Pierwszego, najgrubszego, smaruje czekoladą. Zjada ze smakiem.
Wojtek: Nie ma to jak własne naleśniki.
Scena I
Niewielka kuchnia. Za oknem powoli zmierzcha i w pomieszczeniu panuje lekki półmrok. Pod ścianą stoją szafki z blatem, na blacie ładnie ułożone: mąka, cukier, jajka, mleko, patelnia, sól i masło. Kawałek dalej przygotowane: dżem Tesco, czekolada do smarowania Tesco oraz miód Tesco. Obok pusty garnek. Po drugiej stronie pomieszczenia stoi, wyeksponowany, piecyk z palnikami. Na szafce wisi samoprzylepna kartka z przepisem na naleśniki. Pośrodku pomieszczenia stoi Wojtek.
Wojtek: Wczoraj się nie udało. Jak dziś też nie wyjdzie, to ja i naleśniki przestaniemy się lubić.
Wojtek wyciąga z szafki plastikowy kubeczek po jogurcie i odmierza właściwe ilości. Potem rozbija jajka o ściankę garnka. Troszkę białka kapie na blat.
Wojtek: Ojej!
Bierze przygotowany uprzednio widelec i miesza ciasto. Cały czas mieszając, podchodzi do okna i zadumany spogląda w dal.
Scena II
Do kuchni wchodzi Jim i Johny.
James: Hello, Voyteck.
Johny: Hi there!
Wojtek: Hello, guys.
Wojtek jeszcze chwilę miesza ciasto.
Johny: So what you're doin', Voyteck?
Wojtek: Pancakes.
Johny: Oh, I see.
Wojtek wkłada garnek z ciastem do lodówki. Potem chowa do szafki wszystkie uprzednio wyłożone produkty i wychodzi.
Akt II
Scena I
Wojtek wchodzi do kuchni. Wyciąga z lodówki ciasto i chwilę miesza, po czym ponownie wyjmuje z szafki masło, patelnię, talerz, sztućce oraz dżem, miód i czekoladę. Rozpala palnik i kładzie na nim patelnię. Potem bierze na nóż trochę masła i próbuje zrzucić je na patelnię.
Wojtek: No dalej...
Nie wychodzi, więc robi to palcem. Podczas, gdy tłuszcz się grzeje, zagląda jeszcze do garnka.
Wojtek: O nie, znowu te grudki.
Po 2 minutach rozlewa pierwszego naleśnika. Tłuszcz skwierczy, naleśnik dymi, a Wojtek czeka. Delikatnie odlepia brzegi widelcem, żeby nie uszkodzić teflonu. Próbuje przerzucić na drugą stronę, ale nie wychodzi, bo naleśnik jest miękki i się zlepia.
Wojtek: O nie, znowu to samo! Kurczę!
Próbuje rozlepić naleśnik, ale patelnia parzy go w palce.
Wojtek: Aj!
Sytuacja powtarza się kilka razy. W końcu Wojtek niecierpliwi się i zostawia naleśnik na patelni.
Wojtek: A smaż się! Spal się!
Po 2 minutach sprawdza i zaskoczony odkrywa, że naleśnik swobodnie jeździ po patelni.
Wojtek: Jest! Udało się! Teraz go przerzucimy.
Wojtek robi lekki zamach i podrzuca naleśnika wysoko ponad patelnię. Naleśnik leci na bok i na dół, ale w ostatniej chwili Wojtek łapie go wolną ręką.
Wojtek: Uff.
Ostatnie naleśniki są już okrągłe i dają się przerzucać, ale Wojtek na wszelki wypadek przekłada je palcami. Patelnia trochę parzy go w palce.
Wojtek: Ojć!
Ostatni naleśnik jest bardzo gruby, bo Wojtek wylał całe pozostałe ciasto.
Wojtek: To wygląda bardziej jak omlet, ale co tam. Najważniejsze, że się udało.
Wojtek z talerzem naleśników w ręce i słoikami z miodem, dżemem i czekoladą w drugiej przechodzi do drugiej części kuchni.
Akt III
Scena I
Wojtek siedzi przy stole. Przed nim talerz pełen naleśników. Pierwszego, najgrubszego, smaruje czekoladą. Zjada ze smakiem.
Wojtek: Nie ma to jak własne naleśniki.
Koniec

4 Comments:
I czyj to przepis, no czyj? ;) Mistrz jesteś i tyle :)
Dziękuję. Ale z tym mistrzem to ostrożnie - Krzysztof dał mi techniczny przepis na pierogi...
Świetnie się czytało! A za opis łapania ręką zgłoszę Twoją kandydaturę do Nagrody Nike. :)
Wojtek's blog - guaranteed to keep you amused. Everyday.
;]
Prześlij komentarz
<< Home