Dzień 5 - środa
Wstałem i stwierdziłem, że się przejdę. No i poszedłem sobie:
Napotkałem tam:
- Starszego Pana, który wyprowadził mnie z lasu, gdy się zagubiłem, wyczuł, że "nie brzmię jak ktoś stąd" (co nie jest specjalnie trudne) i opowiadał o tym, że ekonomia jest istotna w świecie, podobnie jak języki, spóśród języków zaś kluczowy jest angielski; ze wstydem przyznał, że Anglicy "are bad at languages, God knows why, but Americans are even worse",
- niesamowite miejsce skryte w środku lasu: pośrodku malutkiej polanki rosło duże, wiekowe drzewo, obok leżał ułozony stos pociętej brzozy; kiedy podszedłem bliżej, zauważyłem sznur przywiązany do poziomej gałęzi i urwany na końcu, a zaraz potem zobaczyłem ułożony z białych kłód napis "HELL"...i złowieszczo kołyszącą się na wietrze huśtawkę...dopiero potem zauważyłem schowane pod krzakiem "O" na końcu wyrazu; zabrałem je potem - niech inni też mają trochę wrażeń!
- obelisk pamięci jakiegoś księcia wzniesiony przez jakiegoś króla...odnoszę wrażenie, że Anglicy przywiązują dużą wagę do pamięci narodowej...
- park w stylu angielskim; w pierwszej chwili jest bardzo piękny, ale po pewnym czasie odnosi się wrażenie, że czegoś w nim brakuje...ingerencja ludzkiej reki w naturę, która sprawiła, że z lasu pozostaje tylko piękny trawnik i wiekowe drzewa, zawiera w sobie jakiś cichy zgrzyt, delikatny fałsz względem ukrytej harmonii, jaką posiada dziki las,
- bardzo ładny staw, w którym niestety nie można się kąpać.
Wróciłem po 3 godzinach. Na 12:00 pobiegłem na uczelnię (10 minut- bliżej jeszcze nie miałem), żeby odkupić książki od studentki drugiego roku. Zapytałem ją też o studia. Otóż:
> pierwszy rok nie liczy się do oceny końcowej,
> stopień trudności rośnie wraz z rokiem: 1 rok - luz; 2 rok - praca; 3 rok - NAUKA.
Później oprowadzono nas po bibliotece --> ..:://Królestwo Wiedzy\\::..
Wróciłem po południu, targając pod pachą zakupiony w Tesco wieszak na pranie. Ciekawe kiedy sie za to wezmę...
--> ..:://Misja:Pranie\\::..
Napotkałem tam:- Starszego Pana, który wyprowadził mnie z lasu, gdy się zagubiłem, wyczuł, że "nie brzmię jak ktoś stąd" (co nie jest specjalnie trudne) i opowiadał o tym, że ekonomia jest istotna w świecie, podobnie jak języki, spóśród języków zaś kluczowy jest angielski; ze wstydem przyznał, że Anglicy "are bad at languages, God knows why, but Americans are even worse",
- niesamowite miejsce skryte w środku lasu: pośrodku malutkiej polanki rosło duże, wiekowe drzewo, obok leżał ułozony stos pociętej brzozy; kiedy podszedłem bliżej, zauważyłem sznur przywiązany do poziomej gałęzi i urwany na końcu, a zaraz potem zobaczyłem ułożony z białych kłód napis "HELL"...i złowieszczo kołyszącą się na wietrze huśtawkę...dopiero potem zauważyłem schowane pod krzakiem "O" na końcu wyrazu; zabrałem je potem - niech inni też mają trochę wrażeń!
- obelisk pamięci jakiegoś księcia wzniesiony przez jakiegoś króla...odnoszę wrażenie, że Anglicy przywiązują dużą wagę do pamięci narodowej...
- park w stylu angielskim; w pierwszej chwili jest bardzo piękny, ale po pewnym czasie odnosi się wrażenie, że czegoś w nim brakuje...ingerencja ludzkiej reki w naturę, która sprawiła, że z lasu pozostaje tylko piękny trawnik i wiekowe drzewa, zawiera w sobie jakiś cichy zgrzyt, delikatny fałsz względem ukrytej harmonii, jaką posiada dziki las,
- bardzo ładny staw, w którym niestety nie można się kąpać.
Wróciłem po 3 godzinach. Na 12:00 pobiegłem na uczelnię (10 minut- bliżej jeszcze nie miałem), żeby odkupić książki od studentki drugiego roku. Zapytałem ją też o studia. Otóż:
> pierwszy rok nie liczy się do oceny końcowej,
> stopień trudności rośnie wraz z rokiem: 1 rok - luz; 2 rok - praca; 3 rok - NAUKA.
Później oprowadzono nas po bibliotece --> ..:://Królestwo Wiedzy\\::..
Wróciłem po południu, targając pod pachą zakupiony w Tesco wieszak na pranie. Ciekawe kiedy sie za to wezmę...
--> ..:://Misja:Pranie\\::..

0 Comments:
Prześlij komentarz
<< Home