Dzień 8 - sobota. Polowanie na różowy SimCard
Miejsce: Staines k/Londynu
Cel: Angielska karta do telefonu
Czas: Sobotnie przedpołudnie
Przebieg akcji:
Staines:
Około 500 metrów od stacji kolejowej znajdowało lokalne centrum handlowe.
Centrum handlowe:
Wszedłem, mieszając sie w tłumie, a jednocześnie wypatrując sklepów telefonii komórkowej. Najgorzej ukryte było O2 - wytropiłem je niemal natychmiast.
Sklep O2:
Nie miało ono wiele do zaoferowania. Pierwszy przeciwnik pokonany. Idąc dalej, zobaczyłem Vodafone.
Sklep Vodafone:
Tu również nie znalazłem godnego przeciwnika, więc walka skończyła się, zanim jeszcze mogła się na dobre zacząć. Wyszedłem na otwartą przestrzeń.
Otwarta przestrzeń:
Było tam mnóstwo bazarów i droga biegnąca w lewo i w prawo. Wiedzony instynktem łowcy, ruszyłem w lewą stornę. Nie zawiodłem się - oto za chwilę wyłonił się szyld znienawidzonego, różowego T-Mobile. Wcześniej jeszcze kątem oka dostrzegłem bazar z napisem: "SimLock here". Zapisałem w pamięci - może przyda się później.
Sklep T-Mobile:
Już na progu wiedziałem, że nie będę miał łatwego zadania. Przeciwnik był zorientowany w najlepszych dostępnych technikach - do tego stopnia, że sam byłem zaskoczony. Wreszcie musiałem skapitulować - 12 pensów za minutę rozmowy do wszystkich sieci i domowych w kraju; 10 pensów SMS. Już już miałem złożyć akt kapitulacji, kiedy oto moja broń się zbuntowała! Krzyknęła tylko: "SIM Card rejected" i umarła. Wtedy z pomocą przyszedł zapamiętany wcześniej bazar.
Otwarta przestrzeń:
Na bazarze, zbudowanym z kilku metalowych rur i szmat oraz porozkładanych telefonów. Nie widziałem na nich certyfikatu jakości. Gwarancji też nie. Sprzedawało tam 2 Arabów w chustach. Próba nawiązania sensownej rozmowy się nie powiodła. Jedyne, w czym sie porozumieliśmy, to cena za zdjęcie SimLocka - 8 funtów. Chcieli mi sprzedać po promocji za 6 funtów także kartę T-Mobile. Ja już jednak wiedziałem, że w sklepie kosztowała 5...
Sklep T-Mobile:
Ostatecznie złożyłem na ręce sprzedawcy akt kapitulacji - moją martwą komórkę pozbawioną duszy. Obserwowałem ze smutkiem narodziny nowego, angielskiego Mobile.
Jego numer identyfikacyjny w rejestrze wygnanych to:
+44 (0) 796 036 26 27
Cel: Angielska karta do telefonu
Czas: Sobotnie przedpołudnie
Przebieg akcji:
Staines:
Około 500 metrów od stacji kolejowej znajdowało lokalne centrum handlowe.
Centrum handlowe:
Wszedłem, mieszając sie w tłumie, a jednocześnie wypatrując sklepów telefonii komórkowej. Najgorzej ukryte było O2 - wytropiłem je niemal natychmiast.
Sklep O2:
Nie miało ono wiele do zaoferowania. Pierwszy przeciwnik pokonany. Idąc dalej, zobaczyłem Vodafone.
Sklep Vodafone:
Tu również nie znalazłem godnego przeciwnika, więc walka skończyła się, zanim jeszcze mogła się na dobre zacząć. Wyszedłem na otwartą przestrzeń.
Otwarta przestrzeń:
Było tam mnóstwo bazarów i droga biegnąca w lewo i w prawo. Wiedzony instynktem łowcy, ruszyłem w lewą stornę. Nie zawiodłem się - oto za chwilę wyłonił się szyld znienawidzonego, różowego T-Mobile. Wcześniej jeszcze kątem oka dostrzegłem bazar z napisem: "SimLock here". Zapisałem w pamięci - może przyda się później.
Sklep T-Mobile:
Już na progu wiedziałem, że nie będę miał łatwego zadania. Przeciwnik był zorientowany w najlepszych dostępnych technikach - do tego stopnia, że sam byłem zaskoczony. Wreszcie musiałem skapitulować - 12 pensów za minutę rozmowy do wszystkich sieci i domowych w kraju; 10 pensów SMS. Już już miałem złożyć akt kapitulacji, kiedy oto moja broń się zbuntowała! Krzyknęła tylko: "SIM Card rejected" i umarła. Wtedy z pomocą przyszedł zapamiętany wcześniej bazar.
Otwarta przestrzeń:
Na bazarze, zbudowanym z kilku metalowych rur i szmat oraz porozkładanych telefonów. Nie widziałem na nich certyfikatu jakości. Gwarancji też nie. Sprzedawało tam 2 Arabów w chustach. Próba nawiązania sensownej rozmowy się nie powiodła. Jedyne, w czym sie porozumieliśmy, to cena za zdjęcie SimLocka - 8 funtów. Chcieli mi sprzedać po promocji za 6 funtów także kartę T-Mobile. Ja już jednak wiedziałem, że w sklepie kosztowała 5...
Sklep T-Mobile:
Ostatecznie złożyłem na ręce sprzedawcy akt kapitulacji - moją martwą komórkę pozbawioną duszy. Obserwowałem ze smutkiem narodziny nowego, angielskiego Mobile.
Jego numer identyfikacyjny w rejestrze wygnanych to:
+44 (0) 796 036 26 27

3 Comments:
Hmm... Ja się nie znam na subtelnościach roamingowopodobnych, ale czy przy tym operatorze dzwonienie/pisanie do Ciebie w Polsce (kiedy już wrócisz) nie będzie się przypadkiem odbywać po cenach anglojęzycznych? (bo rozumiem, że stary numer przepadł w czeluściach Anglohadesu?).
Ależ skąd! Pielęgnuję go pieczołowicie na dnie mojej szuflady. Nie ma obaw.
ojjjj to przepłaciłęs kolego Wojciechu!!
moja taryfa:
karta SIM: za darmo
kredyt 10L : gratis
rozmowy: 7p do polski, 15p na miejscu
sms: 5 lub 7p
sieć: Mobile World
numer: +44(0)794 2025 952
phone calls welcomed :D
Prześlij komentarz
<< Home