Podróż
Samolot leciał niecałe 2 godziny i była to naprawdę przyjemna przejażdżka (przelotka?). Potem czekała nas podróż pociągiem i metrem przez centrum Londynu (niestety pod ziemią). Przez kilka przystanków w przedziale siedziało dwóch Polaków. Wyróżniali się z tłumu - rozmawiali najgłośniej i pili piwo zawinięte dla niepoznaki w foliową siatkę...
Po przybyciu do Egham taksówka zawiozła nas do Coopers Lodge. Tam mieliśmy nocować. Miejsce bardzo ładne, otoczone dużym ogrodem. Po 15 minutach czekania w recepcji na klucz do zarezerwowanego pokoju zaspanysyn poinformował nas w imieniu matki, że miejsc już nie ma, ale załatwiła nam pokój "just round the corner" i taksówka już jedzie. Wcisnął nam w rękę 20 funtów i zniknął za automatyczną bramą...Po kolejnym kwadransie podjechała taksówka i zawiozła nas kilka MIL dalej, do jakiejś gospody. Koniec końców opłaciło nam się to - pokój był tańszy, a posiłki pewnie równie dobre.
Po przybyciu do Egham taksówka zawiozła nas do Coopers Lodge. Tam mieliśmy nocować. Miejsce bardzo ładne, otoczone dużym ogrodem. Po 15 minutach czekania w recepcji na klucz do zarezerwowanego pokoju zaspanysyn poinformował nas w imieniu matki, że miejsc już nie ma, ale załatwiła nam pokój "just round the corner" i taksówka już jedzie. Wcisnął nam w rękę 20 funtów i zniknął za automatyczną bramą...Po kolejnym kwadransie podjechała taksówka i zawiozła nas kilka MIL dalej, do jakiejś gospody. Koniec końców opłaciło nam się to - pokój był tańszy, a posiłki pewnie równie dobre.

1 Comments:
nio to czujesz się prawie jak w Polsce...hihhi
Prześlij komentarz
<< Home