Przygotowania
Niby mam tam tylko mieszkać, ale coś trzeba zabrać. Sęk w tym, że "coś" jest bardzo subiektywne i ja widzę je jako jedną walizkę, a rodzice dwie...
Póki co nie myślę na razie za dużo o pakowaniu - to oznaczało by przecież, że duchem już wyjechałem. A tak naprawdę od 2 tygodni żegnam się z Wami i się nażegnać nie mogę.
Może to juz tak będzie - przyjadę na wakacje i całe zejdą mi na tym, żeby najpierw wszystkich odnaleźć i powitać, a zaraz potem - znów żegnać. Zobaczymy...
Póki co nie myślę na razie za dużo o pakowaniu - to oznaczało by przecież, że duchem już wyjechałem. A tak naprawdę od 2 tygodni żegnam się z Wami i się nażegnać nie mogę.
Może to juz tak będzie - przyjadę na wakacje i całe zejdą mi na tym, żeby najpierw wszystkich odnaleźć i powitać, a zaraz potem - znów żegnać. Zobaczymy...

3 Comments:
Jak Frodo w Białej Przystani, tej...
ojjj z tymi walizkami to jest tak ze nawet jak już zgodnie z rodzicami dojdziecie do wniosku ze starczy jedna (ale porządna - głos mamy) to po 2837895738 próbach zapakowania wszystkich Naprawdę I Ostatecznie Potrzebnych Rzeczy i tak wyjdą dwie, choćby nie wiem co. A jakbyś był Płcią Piękną to nawet trzy. Plus tragarz w prezencie ;)
tak czy siak POWODZENIA
Argh. W Szarej Przystani, oczywiście. Jak mogłem się tak pomylić. Wania z karabinem już pewnie do mnie jedzie...
Prześlij komentarz
<< Home